Mężatka odkrywa uległość

Najczęstszą prośbą o pomoc, jaką otrzymuję w mailach, jest kwestia mężatek odkrywających uległość i pytanie „co teraz zrobić”. Postanowiłem zebrać możliwe rozwiązania i podpowiedzi w niniejszym wpisie, aby ułatwić tym osobom ewentualne podjęcie decyzji..

Pierwszą rzeczą, jaką wg mnie zamężna kobieta powinna zrobić, to porozmawiać o tym ze swoją druga połówką. Musicie pamiętać, że dla męża w ogromnej większości przypadków będzie to duże zaskoczenie na które na początku nie będą przygotowani. Zatem należy zacząć delikatnie od spokojnych kwestii i praktyk, które będą mogły być dla niego do zaakceptowania, a które jednocześnie okażą się dobrym punktem wyjścia do dalszych, bardziej zaawansowanych rzeczy. Czyli od pragnienia by wykonywać polecenia, by w łóżku stosować bardziej perwersyjne zabawy, by oddać część kontroli nad sobą, zwłaszcza nad swoją seksualnością. Zwróćcie uwagę także na to, że mężczyznom uległość kojarzy się zwykle z dzikimi perwersjami, a te z kolei z czymś niemoralnym czy wręcz nienormalnym. Że będziecie musiały mu wytłumaczyć, że nie chcecie upodlenia, szmacenia, krwi, brudnych praktyk itp. A do tego jeszcze dochodzi aspekt męskiego ego i dumy, czyli jeżeli kobieta pragnie przeżyć i doświadczyć w seksie coś, czego on nie jest im w stanie dać, to najłatwiejszym dla nich rozwiązaniem jest po prostu mocno skrytykować i kobietę, i jej pragnienia. Zareagować przesadnie nerwowo, wręcz wrogo, twierdzić że to zboczenia jakieś i konfabulacje, by wzbudzić u nich poczucie winy, że pragnie takich rzeczy. Dzięki temu nie będą musieli przyznawać się przed samym sobą, że są na tyle ograniczeni czy bojaźliwi, że nie są w stanie jej tego dać. Czyli obrona siebie przez atak.

Jeżeli boicie się rozmowy wprost z małżonkiem to możecie spróbować działać zamiast rozmawiać, czyli zmienić odrobinę swoje zachowanie na bardziej uległe, pokazać mu swoją gotowość czy chęci do tego, by stać się bardziej perwersyjną i wyuzdaną. Czy to w formie nakierowania się na sprawianie jemu przyjemności, czy klęczenia/siedzenia na piętach i pytania słodkim głosem „Czy mogę coś dla Ciebie zrobić?” albo wręcz grzeczne wypięcie się i poproszenie, by z was skorzystał. Możecie spróbować oddawać mu decyzyjność w różnych kwestiach tak, by to on przez swoją władzę uzyskaną w ten sposób poczuł pozytywne możliwości płynące z dominacji. Możecie być bez pytania bardziej perwersyjne w seksie, pokazać mu filmy czy fragmenty w książkach erotycznych, które chciałybyście przeżyć i doświadczyć. Pokazać mu w ten sposób to czego potrzebujecie, co jest waszą fantazją. Doskonale sprawdza się pobudzenie jego wyobraźni i pokazanie mu, co może mieć miejsce, na co będzie mógł sobie pozwolić, jak łatwo będzie w stanie popuścić wodze fantazji i móc dowolnie korzystać z uległości i podporządkowania swojej żony. A może nawet wprowadzić trochę patriarchalizmu do małżeństwa, także poza łóżkiem. Możecie opisać mu (np.: w formie listu, opowiadania, deklaracji) swoje fantazje, gotowość do służenia, wasze uległe potrzeby. Dzięki temu będzie miał czarno na białym zadeklarowaną waszą świadomą gotowość do zmiany siebie i otwartość na to, co może przynieść przyszłość.

Oczywiście te wszystkie starania mogą zostać bez odpowiedzi czy reakcji, bowiem mąż wie, iż to nie jego „działka”, że nie czuje tego, że to zbyt wyuzdane, że nie odpowiadające jego potrzebom i libido, że on chce partnerstwa a nie dominacji itp. W wyjątkowych przypadkach dowiecie się, że on sam marzy o tym, aby być uległym i abyście to wy były dominującymi 🙂 Ale przynajmniej spróbujecie najbardziej rozsądnej rzeczy, czyli powiecie/pokażecie mu czego pragniecie i to do niego będzie należała decyzja, co dalej się stanie.

A więc miała miejsce rozmowa z małżonkiem. Jej efekty mogą być następujące:

– mąż okaże się posiadać ukryte dominujące potrzeby jakie ukrywał przed Tobą, a które dzięki Twojej otwartości będzie mógł w końcu realizować

– mąż pragnąc waszego szczęścia spróbuje być dominującym, będzie się starał dać wam to czego potrzebujecie i albo się w tym odnajdzie i będziecie to kontynuować albo z czasem może się okazać, iż jednak z powodu braku naturalnych predyspozycji w tej preferencji seksualnej, z powodu znużenia czy wyczerpania się chęci wszystko wróci do tego co było

– mąż uzna, że to nie dla niego, że mimo iż tego potrzebujesz nie jest w stanie Ci tego dać, że nie będzie nawet próbować. Że to go po prostu nie kręci, że ceni partnerstwo i to, co było/jest w seksie

– mąż stwierdzi, że jesteś zdemoralizowana i nienormalna, że to co chcesz jest niewłaściwe i chore, że nie jest jakimś zboczeńcem którego podnieca bicie kobiety

Duża rozpiętość możliwych scenariuszy i reakcji, prawda? I niestety obawa przed tymi negatywnymi przeważnie blokuje kobiety przed rozmową i uzewnętrznieniem się. Odrzucenie i krytyka od osoby, którą się kocha i z którą się dzieli codzienność, jest zbyt dużym ryzykiem do podjęcia dla sporej grupy mężatek.

Rozmawiałem z kobietami, które doświadczyły każdego z w/w rozwiązań. Nie ma jednej pewnej ścieżki odnośnie tego, jak zareaguje małżonek, bowiem jest to zawsze kwestia mocno indywidualnych potrzeb, preferencji, otwartości i gotowości do ewentualnej zmiany.

Jeżeli mąż nie będzie zainteresowany dominowaniem, kontrolą, większą perwersyjnością w seksie to zostają wam 3 możliwości:

– walczenie o to, by go jednak przekonać poprzez pokazywanie mu pozytywów i przyjemności płynącej z takiej dominacji (bo który mężczyzna powie NIE np.: dla darmowego seksu oralnego na każde zawołanie, prawda? 😊 )

– szukanie spełnienia w uległej naturze poza małżeństwem, czyli posiadanie Pana i zdradzanie męża (i związane z tym ponoszenie pełnej odpowiedzialności za konsekwencje, jakie wynikną i trudności w akceptacji siebie po tej zdradzie)

– szukanie częściowego spełnienia w wirtualnej uległości bez spotkań, co prędzej czy później przynosi frustrację i brak realnych doznań oraz fizycznej uległości

– próbowanie schowania w sobie swoich uległych potrzeb i rezygnacja z tego, co nas pociąga i podnieca. Celowo napisałem „próbowanie” a nie „schowanie”, bowiem jak już wspominałem w innym wpisie, uświadomienie sobie jak silnie pobudza i podnieca uległość oraz oddanie, jak potężnie działają na kobietę fantazje i wyobrażenia siebie we władaniu Pana sprawiają, że nie jest prostą sprawą świadome zrezygnowanie z tego, co mogłoby dawać tyle przyjemności i spełnienia, co byłoby wspaniałym rozwinięciem swojej seksualności i doznań.

Wg mnie jeżeli czujecie pragnienie by ulegać, by spróbować iść w tym kierunku ze swoim mężem, by przekonać się czy powinnyście dać sobie i wam obojgu szansę na całkowicie nowe doznania i możliwości, jakie przed wami się otworzą, to powinnyście spróbować powiedzieć o tym swojemu ślubnemu. Nic nie tracicie (no chyba, że macie bardzo ograniczonego empatycznie czy pruderyjnego małżonka, który zareaguje skrajnie negatywnie) a możecie tylko zyskać. Nawet jeżeli okaże się, że on nie jest zainteresowany czy też nie jest w stanie po prostu dać wam tego, co potrzebujecie, to będziecie przynajmniej miały pewność, że próbowałyście. Że dałyście sobie i wam obojgu szansę na to, byście mogły to przeżyć z nim a nie z obcym mężczyzną.

42 Komentarze

  1. Nie każdy mężczyzna potrafi być tym Dominującym.
    Często nie ma zupełnie predyspozycji w tym kierunku.
    A „teatrzyk” w łóżku pt. „dominacja” będzie już tylko farsą powodującą jeszcze większą frustrację uległej.
    Często rozpad w związku, życie obok a nie razem, powoduje to, że kobiety zaczynają się zastanawiać nad swoimi pragnieniami i potrzebami.
    Owszem delikatna rozmowa, z mężem, jeśli jest jeszcze co ratować jest jak najbardziej wskazana, ale często jest to już tylko związek „dla dobra dzieci”, „bo wspólny kredyt”.
    Uległa z Panem po za małżeństwem, zawsze nosi dodatkowe brzemię. Rozterki, poczucie winy (choć często nie powinna bo najprawdopodobniej Jej mąż też rozgląda się za kimś na boku. Ale wg. mnie to tak jak z uzależnieniem… nie ma jednej dobrej recepty dla wszystkich.
    Najważniejsza ?
    Każdy ma prawo do szczęścia i spełnienia. Każda ma prawo na nowo czuć się zauważana.
    A lepiej ponosić konsekwencję swoich czynów, niż resztę życia zastanawiać się jak by to mogło być, kiedy uległa kobieta postanowi zadbać o swoje potrzeby i stanie się dla siebie ważna.
    To, że jest kobietą wcale nie oznacza, ze jest na końcu łańcucha pokarmowego w rodzinie i wyrzekać się siebie dla innych.

    • Amen 🙂 dlatego zerwalam zareczyny. Zycie kolo drugiej osoby zamiast z nia nie zaowocuje spelnieniem a przeciwienstwa się nke przyciagaja. Muszą być ludzie podobni ale jak odbiciu lustrzanym , wtedy polaryzacja nastąpi 🙂

  2. Próbowałam każdej chyba ścieżki . I rozmów, i filmów, i zachowań … Te zachowania, które, Mądry Panie, opisujesz to wg mnie najlepsze rozwiązanie . Pomogły ,ale tez tylko do pewnego momentu. Na chwile dały mi zaspokojenie . Mój maz nie potrafił przekroczyć granicy – albo sie to czuje, albo nie … Filmy o tematyce Bdsm były dla niego śmieszne, co dodatkowo powodowało moje skrępowanie . Efekt – od lat sypiamy w dwóch pokojach i żadne z nas nie chce tego zmienić . Ja po latach życia w poczuciu zboczonej, nienormalnej i nieatrakcyjnej , postanowiłam poszukać pana poza małżeństwem … i jakos dziwnie ,nie mam żadnych wyrzutów sumienia … A teraz odkryłam , ze mój maz spotyka sie z koleżanka z pracy 😉 i nawet nie jestem zazdrosna … wręcz odwrotnie . Nie wiem czy to dobre rozwiązanie , pewnie nie, ale w końcu sie nie kłócimy o bzdury i potrafimy z sobą normalnie rozmawiac – oczywiscie, o wszystkim z wyjątkiem sexu .

    • Mądry Pan nie ma odwagi napisać wprost tego o czym wszystkie uległe, niespełnione w małżeńskim sexie mężatki myślą…Znaleźć Pana poza małżeństwem. Jedyne dobre wyjście. Stała relacja, oparta na przyjaźni i wzajemnym zrozumieniu, też z żonatym, aby każdy czuł się komfortowo w tym „grzechu”. Bez poczucia winy, ale też bez frustracji. Bo to jest najgorsze. Niezrealizowana uległość, to jak skrywany homoseksualizm. Tylko z tym mogę to porównać. Skoro już weszliśmy w taki związek waniliowy i mamy zobowiązania to trzeba trwać….,ale musimy zrealizować uległość bo oszalejemy…!!!

  3. Nie tak łatwo powiedzieć mężowi po np 12 latach małżeństwa (tak jak w moim przypadku), że te wszystkie lata seksu to nie były dla mnie satysfakcjonujące, bo pragnę być uległa.
    Różne delikatne sugestie, może i przynoszą jakiś niewielki efekt, w końcu dostałam kilka razy klapsa czy nazwał mnie suka. Ale co w przypadku kiedy dla mnie to za mało? Zwłaszcza za mało bólu- jestem masochistka. Tego też nie da się poczuć w relacjii wirtualnej- nigdy sama nie będę w stanie zadać sobie takiego bólu jaki może zadać Pan w trakcie chlosty i nie tylko.
    Relacja w realu o ile była bardzo satysfakcjonująca i bardzo rozwijająca mnie jako su, o tyle niestety poczucie winy względem męża mnie zabijało. Co było przyczyną zakończenia relacji z Panem.

    Teraz to muszę się zastanowić co dalej z tym zrobić…

    • Jeśli na mężu komuś zależy to myślę, że spróbuje mu wyjaśnić o co chodzi, zainteresować. Nie chodzi też o to by od razu zwalić mu na głowę wszystko i zaskoczyć tematem. Można edukować powoli, podsyłać linki z sieci, powoli zainteresowywać. Można w sieci poczytać wiele historii gdzie kobieta pobudza w mężu ukryte chęci dominacji (nawet takie, których normalnie by się wyparł i kategorycznie negował). Zrobione umiejętnie i w dłuższym czasie.

      Są też kobiety, które mają męża gdzieś (i vice versa, mąż ma gdzieś żonę) – te problemu moralnego nie mają choć nawet wtedy lepiej się rozstać i w spokoju sumienia rozwijać swe pragnienia.

      Zdrada to zdrada, czy to zdrada męża czy pana, a tyle jest przecież o szczerości w relacjach su i pan.

      Problem z wszystkimi takimi radami jest jednak jeden – życie tworzy takie historie, których rady nie obejmują. Każda czy każdy powinien przeczytać i dostosować do swojej sytuacji.

  4. Od niedawno zaglądam na bloga bo mam właśnie takie rozterki a tu właśnie taki temat!…. Znow mam silne poczucie, ze przyciągam pewne rzeczy…. Bardzo dziękuje za cenne porady i to poczucie, ze skoro temat częsty to nie jestem z tym sama, nie jestem jakimś freakiem… Dziękuje bardzo :*

  5. zacytuję tu wypowiedź, z blogu jednej z mężatek (za Jej zgodą):

    Relacja wartością dodaną małżeństwa?
    uwaznasu

    Od nastu lat mam Męża.

    Od prawie pięciu miesięcy mam też Pana.

    Dlaczego nie chciałam by mój Mąż był moim Panem?

    Nie szukałam Pana, nie byłam świadoma swojej uległości, nie byłam świadoma swoich potrzeb.

    Dlaczego więc skoro już świadomość tę uzyskałam nie pójdę z tym do Męża?

    Znam swojego Męża, nie wyobrażam sobie „szkolić go” na Pana, zaszczepiać w nim dominację, układać pod siebie…. bo co to by była za uległość? (kto byłby uległym, a kto dominującym?)

    Po co mam wymuszać na Nim coś, co nie jest jego naturą?

    Dla mnie dominacja jest w głowie… psychika, emocje… tego nie da się wtłoczyć w człowieka. Same klapsy nie wystarczą 😉

    Po co mam pokazywać, że czegoś mi brakuje i zamykać sobie furtkę na relację z Panem? ( Mąż mój inteligentnym osobnikiem jest i bez problemu rozgryzie, że moje szczęście musi być czymś zasilane, a skoro wspominałam, że mi czegoś brakuje i nie dostałam tego w domu… 😉 )

    Z perspektywy ostatnich 5 miesięcy mogę powiedzieć, że relacja pozamałżeńska jest wartością dodaną do mojego małżeństwa.

    Zauważam wiele pozytywnych zmian zachodzących w moim mężu w wyniku zmian zachodzących we mnie pod wpływem Pana. (masło maślane?:) ).

    Ja zyskuję.

    Moja rodzina zyskuje.

    Po co to zmieniać?

    • Po 5 miesiącach, ba nawet po 10 miesiącach też tak mówiłam i myślałam.
      Po 1,5 roku już nie jest tak różowo. Uwolnić się od relacji z Panem nie potrafię. Ale emocje, które przeżywam za każdym razem gdy jestem w domu, a nie przy Nim – powoli mnie masakrują…

  6. Podwójne życie nie jest proste i nie jest dla każdego. Czasem jednak zostaje ono jedynym wyjściem by złapać trochę szczęścia i spełniać swoją naturę. Próby obudzenia w moim mężu dominacji skończyły się jeszcze większa frustracja z mojej strony i poróżniły mnie z nim jeszcze bardziej. Co to za lanie po którym ja rozpalona do czerwoności pytam: i jak było? Na co on: Ale nie za mocno? Chyba zrobiłem ślady… Jakoś mnie to nie bierze… Zresztą znając kogoś prawie 10 lat liczyć na to, że nagle stanie się demonem seksu i dominacji jest troszkę irracjonalne. Pewne rzeczy jak choćby temperament ma się w sobie i tego się już nie zmieni.
    Gdy pojawił się w moim życiu Pan tak jak to mówiła na swoim blogu jedna z uleglych zmieniłam się. Byłam spełniona, radosna. To wpłynęło też na poprawę moich relacji z mężem. Oczywiście miało to też swoje minusy. Ukrywanie siniaków, wymyślanie alibi na spotkania, wyrzuty sumienia większe lub mniejsze. Poza tym do tego typu relacji potrzebny jest inteligentny mężczyzna. Taki, który będzie wiedział na ile może ingerować w życie uległej i jednocześnie godził się z ograniczeniami, które ma uległa mężatka.

  7. Film „Pianistka” idealnie pokazuje tę sytuację. Gościu dostaje na papierze wypisane to co ma jej robić i… głupieje. Zależy mu, ale nie wie jak się do tego zabrać – czy ma ją wyzywać od kurew, czy napierdalać, czy co. Dlatego nie spodziewajcie się, że po jednej rozmowie ktoś stanie się Dominującym / Masterem / Sadystą. Krok po kroku wyjaśniajcie na czym to polega. Powiedzcie mu też, że to BARDZO WAŻNE, bo inaczej da wam 2 klapsy i całość potraktuje jako żart. Ja przez kilka lat myślałem, że jestem Dominującym, a tak naprawdę w tym roku do mnie dotarło, że jestem Primal Predator (ogólnie przesrane… np. nie ma czegoś takiego jak hasła bezpieczeństwa, bo i tak berserk może mi się włączyć…)

  8. By nie było tak dołująco, bo małżeństwo przecież przyjemnie zaskakujące być może, to teraz może MP napiszesz wstępny poradnik dla męża, który jednak chce uradować uległą małżonkę? Wstępny, techniczny, bo reszta to kwestia wyobraźni, gustu i potrzeb 😉

  9. Witam. Napiszę Wam jak z mojego doświadczenia wyglądała relacja mężatka uległa z dominującym – nie mężem. Dla mnie to była przygoda, facet się zakochał. Koniec. Uległość nom stop była dla mnie za ciężka,bo sama jestem switchem, chciałam spróbować czegoś nowego. Mąż zrozumiał moją naturę i razem switchujemy 😛 no dobra… z przewagą Jego dominacji.

  10. Mój mąż nic nie wie. Bo znam go na tyle. Wariatka do zakładu z nią. I poparcie całej rodziny.
    Dlatego zdrada. Innej rady nie ma. Po drugie nie ufam mężowi zawiódł mnie kilkanaście razy. A to przecież podstawa zaufanie. Swojemu Panu ufam. To nie jest „zwykly” dominujący to sadysta. Ale wiem ze krzywdy mi nigdy nie zrobi. Wchodzę dopiero w ten masochistyczny świat.

  11. Mój małżonek ma zadatki dobre. Zawsze lubił ostrzejszy seks. Problem w tym, że mi to już nie wystarcza. Chcę być uległa. Długa droga przed nami.

    • Cześć Peonia.
      Masz ostry seks w domu. Czego Ci brakuje. Jak byś mogła rozwinąć, co masz na myśli pisząc „być uległą” ? co byś chciała żeby się działo ?

  12. Bardzo mądry wpis lepiej nie ukrywać swojej natury będąc już w związku, bo ciezko jest stłumić naturę uległa. I nie ważne jak będziesz próbowała w sobie to ukryć, to przyjdzie taki moment gdy stwierdza się w sobie pustkę. Z własnego doświadczenia wiem że jak się nie jest w zgodzie z własną naturą to jakaś cząstka w uległej umiera i nic nie jest w stanie jej zastąpić.

  13. Dziękuję za wpis …z mężem nie mam szans na bycie uległą ,nie raz dawałam jemu to do zrozumienia , raczkuje w tym temacie ale kręci mnie on niesamowicie… coraz częściej się zastanawiam nad poszukaniem Pana , obawiam się jedynie poczucia winy … chodź pożądanie i chęć spróbowania czegoś innego staje się coraz mocniejsze …

  14. Jestem żona od pięciu lat, mąż lubi ostry seks ale nic poza tym… Wielokrotnie rozmawiałam z Nim o swoich potrzebach, pokazywała, nawet podsyłalam mu linki ale efekty były chwilowe. W końcu odważyłam się poszukać Pana… Było ciężko znaleźć odpowiedniego po 4 miesiącach zrezygnowana znalazłam go:) Pan ma też żonę i dzieci tak jak i ja. Spotykamy się regularnie od 5miesiecy mimo, że dzieli nas 400km. Mam pewne wyrzuty, ale chcę być spełniona… Nigdy nie dostanę tego u męża 🙂

  15. Życie jest skomplikowane, i ktoś, kto uważa, że zna wszystkie jego aspekty jest po prostu nadętym głupcem.
    Małżeństwo zawsze rządzi się innymi prawami niż emocjonalna, żywiołowa relacja. W małżeństwie ludzie szukają spokojnej przystani. Miejsca. gdzie mogą wrócić po męczącym dniu.
    Emocjonalna relacja, pełna burz, wzlotów i upadków, energia dająca napęd do przeżycia następnego dnia, tygodnia.. to zupełnie co innego. Znam małżeństwa, które jednocześnie są relacjami klimatycznymi, ale to rzadkość.
    Z drugiej strony: Klimat to emocje, które wznoszą nas na inny poziom, z którego szare waniliowe konwenanse stają się mało istotne. Przejmujemy się tymi konwenansami, dopóki nie spotkamy odpowiedniej osoby. A potem – wszystko nabiera innego sensu, całe życie przewartościowuje się.

  16. Jestem 12 lat po ślubie i myślałam że w sexie mam wszystko. Mój mąż jest czuły i delikatny. Zawsze to docenialam: jego spokój, oddanie, wrażliwość, miłość. Naprawdę to dla mnie ważne.
    Jesteśmy jak dwie przyciagajace się przeciwności: ja ogień on woda. Ja raczej dominującą on uległy. Ale w końcu coś pękło. We mnie. On nie potrafił dać mi tego co chciałam. Próbował ale w jego wykonaniu było to po prostu sztuczne.
    Poznalam kogoś w sieci. Był początkującym Panem. Wydawał sie dobrym poczatkiem. Uczucia jakie mi towarzyszyły sa nie do opisania….po 3 miesiacach poznalam innego Pana ktory ma duże doswiadczenie i obecnie juz bezpańska myślę czy sie mu poddać
    Czy mam wyrzuty? Tak. Bo kocham męża i czujeze go ranie…ale to jest silniejsze

  17. Jestem przed 30. i jestem młodą mężatką od dwóch lat. Mąż był moim pierwszym i jedynym mężczyzną, z którym zdobywałam doświadczenie seksualne do czasu, kiedy niecały rok temu rozpoczęłam romans z dominującym.  Od zawsze miałam niezrealizowane fantazje, których nie mogłam spełnić z mężem. Wydawało mi się, że są to rzeczy, które ludzie tylko sobie wyobrażają, ale nikt naprawdę tego nie robi, aż spotkałam osobę, która ma podobne fantazje do moich.
    Seks z moim mężem ogranicza się do szybkiego stosunku skupionego tylko i wyłącznie na klasycznej penetracji. Mój mąż nie zwraca uwagi na moje potrzeby ani nawet po tylu latach bycia razem nie zaprząta sobie głowy czymś takim jak gra wstępna. Często mówi, że w łóżku jestem drewnem, narzeka na moje libido i komentuje moją aktywność, a raczej jej brak. Nie lubi używać zabawek, nie pieści mnie nawet palcami, bo uważa, że „ma do tego swoje narzędzie”. Był czas, kiedy zastanawiałam się, czy nie jestem oziębła seksualnie, bo seks nie sprawiał mi żadnej radości i nie chciałam go uprawiać.
    Jestem początkującą uległą, a mój Dominujący początkującym Dominującym, ale sprawia mi wielką radość i przyjemność odkrywanie tego wszystkiego z Nim. Oprócz tego, że jest moim kochankiem, to jest także moim najlepszym przyjacielem, z którym mogę porozmawiać o wszystkim. Z racji mojego małżeństwa spotykamy się rzadko, mniej więcej raz na miesiąc, ale utrzymujemy stały kontakt i rozmawiamy ze sobą codziennie. Darzę Go olbrzymim zaufaniem i nie mam przed Nim żadnych tajemnic. Do romansu pchnęła mnie ciekawość i chęć przeżycia czegoś, o czym do tej pory tylko marzyłam. Na pierwsze spotkanie szłam pełna obaw i strachu, chciałam chyba milion razy cofnąć się do domu i przeprosić, że nie przyszłam. Nie żałuję, że jednak tego nie zrobiłam i że tamtego dnia przekroczyłam próg mieszkania mojego Dominującego. 
    Seks z moim Dominującym jest zupełnie inny od seksu z moim mężem i ja również jestem wtedy inna. Dominujący bardzo troszczy się o mnie i zawsze pyta o moje uczucia. Nie jest brutalny. Pod Jego wpływem zainteresowałam się seksem i często opowiadam Mu o moich fantazjach lub mówię, czego nowego chciałabym spróbować. Wplata elementy tego, co chcę w nasze spotkania. Bierze pod uwagę moje sugestie i mam wrażenie, że sprawia Mu radość, kiedy je zgłaszam. W Jego obecności czas płynie inaczej. Kiedy się spotykamy, przeznaczamy na seks całe 8 godzin, podczas których jesteśmy poświęceni tylko sobie. Jestem służącą mojego Dominującego. Podaję Mu napoje, klęczę przed Nim z tacą, na której trzyma szklankę, jestem Jego podnóżkiem gdy potrzebuje dać odpocząć swoim stopom, zdarza mi się być też stolikiem. Za dobrą służbę On mnie nagradza, a niepożądane zachowanie koryguje i karze. Muszę przestrzegać ustalonej przez Niego etykiety. Osiągam stan szczęścia i spełnienia, kiedy mogę klęczeć przed Nim i patrzeć na Niego, a On patrzy na mnie. Czuję się przy Nim piękną kobietą. Dużo czasu On poświęca na wiązanie mnie, po czym podziwia swoje dzieło i widzę w Jego oczach, jak bardzo Mu się podobam, kiedy odsuwa się na drugi koniec pokoju i Jego wzrok uważnie wędruje po całym moim ciele.
    Od samego początku On mówił, że mnie nie kocha. Ja na początku nie kochałam Jego, więc ten układ jakoś działał. Był jednak taki czas, w którym snuliśmy wspólne fantazje o byciu razem. Oprócz cudownego seksu jest wiele rzeczy, które nas łączy – mamy wspólne zainteresowania, podobne poczucie humoru i podobny poziom kultury osobistej. Niejedna osoba stwierdziłaby, że pasujemy do siebie jako para. Dominujący namawiał mnie, żebym zostawiła męża i była z Nim. Dla mnie było to za wcześnie, byłam przestraszona co to będzie, nie miałam odwagi zrobić tego kroku, uważałam za niesprawiedliwe porównywać dziesięcioletni związek ze świeżym romansem. Pomysł jednak zaczął kiełkować i po prawie roku romansu mogę powiedzieć, że jestem do szaleństwa zakochana w moim Dominującym i jestem gotowa przejść przez rozwód byle tylko być z Nim, jako Jego kobieta i jako Jego służąca. Problem w tym, że Dominującemu się odwidziało. Twierdzi, że mnie nie kocha, że nie da mi szczęścia, że nie chce psuć małżeństwa. Wycofuje się z zachowań dominujących, kiedy jest ze mną. 
    Teraz już nie wyobrażam sobie, żeby kontynuować moje małżeństwo, ponieważ nie daje mi w ogóle szczęścia. A Dominujący nie chce ze mną być. Nie wiem co mam robić, a boję się bardzo zostać sama. Może jest na tym blogu ktoś, kto pomógłby mi spojrzeć na moją sytuację z innej strony, bo na dzień dzisiejszy wydaje mi się beznadziejna.

  18. Jestem kobietą 40+, mężatką od 20 lat. W życiu codziennym jestem dominująca, rozsądna, poukładana. Zawsze w seksie mi czegoś brakowało, sama jednak nie wiedziałam czego. Kilka miesięcy temu kryzys małżeński spowodował, że postanowiłam na jednym z portali poznać kogoś. Myślałam, że brakuje mi tylko uwagi, trochę seksu, pożądania. Szukałam długo. Nie mam pojęcia z iloma mężczyznami pisałam poszukując „tego czegoś”. I kiedy niemal się poddałam napisał On. Z każdym emailem byłam przekonana, że to jest właśnie to czego szukałam. Z każdym emailem nabierałam przekonania, że on wie lepiej czego pragnę. Nie mogłam doczekać się spotkania. A kiedy już to nastąpiło….mój świat zawirował, tornado w moim życiu intymnym. Dzięki niemu odkryłam czego pragnę, co mnie kręci, doprowadza niemal do obłędu. Zaczęłam szukać w internecie i tak trafiłam tutaj. Dziękuję Ci Mądry Panie za tego bloga. W końcu umiem nazwać swoje potrzeby. W końcu zrozumiałam siebie. Jestem uległą. A On był moim Panem. Ale zrezygnował ze mnie a ja jestem zrozpaczona. Czuję niemal ból fizyczny.Czy odważę się na poszukiwania nowego pana? Nie wiem. Z mężem nie mam szans się zrealizować. Jestem rozdarta…..Cierpię…..

  19. Po co decydować sie NA MAŁŻEŃSTWO nie.mogąc relizowac swoich fantazji? Jesten po rozwodzie ale mam juz córkę. Niestey brak porozumienia przwkreslil wszystko. Przeciwienstwa sie nie przyciagaja a uleglosc mozna odkryc po latach. Obecnie 33 lata jeszczw dobrze nie rozdziewiczona ale z pełną świadomością..olac obecną sytuację i stawić czola przeciwnoscia. Ulegla nie moze byc slaba. Ulegla musi miec silną psychike tak samo jak dominujący ! Siegnij po to czego potrEbujesz. Po wlasne szczęście!

  20. Bycie żoną i bycie Uległa to niebezpieczna zabawa. W moim przypadku i pewnie w każdym innym, ryzykuje się coś, co budowało się od lat: okres narzeczeństwa, ślub, wspólny dom i dzieci. Bycie w stałym związku daje nam poczucie bezpieczeństwa i stabilności. Jeśli mamy męża który nas bardzo kocha, to jest w stanie zrobić dużo dla naszej przyjemności. Ale nawet na maxa zakochany i oddany mąż nie będzie w stanie przekroczyć pewnych barier, które ma w sercu i głowie.
    No bo jak „mam uderzyć” kobietę którą kocham, która jet matką moich dzieci? Przecież on darzy Cię szacunkiem a wszelka agresja kojarzy się mu z jej brakiem.Oczywiście, że są różne poziomy i praktyki bdsm. Ale jak pisałam wyżej, nawet jakby się nie starał mąż, w jego wykonaniu Dominacja będzie dla nas „sztuczna”
    Mój mąż był moim jedynym kochankiem. Przed nim z nikim nie byłam fizycznie. Nie zeby nie było okazji, ale raczej szanowałam się i nie czułam aby któryś z z poprzednich zasługiwał na to by mnie mieć. I wcale nie miałam wygórowanych wymagań, po prostu trafiałam na tak zwanych „zaliczyć i zostawić”
    Tak więc znałam tylko męża i jego narzędzie 🙂 było i jest to jedna z przyczyn tego, że szukam teraz czegoś nowego. A chęć bycia czyjąś niewolnicą wynika z tego, że w życiu jestem dominująca, jako szef i żona i po prostu potrzebowałam takiego zrównania z ziemią aby wyrównać stan psychiczny.
    Czy miałam moralniaka? Tak, ale dopiero kilka dni po. Z jednej strony czułam się okropnie względem męża a z drugiej patrzac na siniaka na udzie- marzyłam by znów leżeć u stóp Pana. Do stracenia mam dużo, bardzo dużo. Ale chęć bycia su wygrywa…

  21. Przez lata meczylam sie w takich zwiazkach. Dlatego jezeli nie jest za pozno ( w sensie rodziny brak) najlepszym rozwiazaniem jest poszukanie jego, dominujacego jako tego jedynego. Uczucia tylko potegują relacje. Tak jak w moim przypadku jestem i mam byc ulegla, on jest dominujacy, jasno okreslone hmm jakby to powiedzieć: priorytety i fundamenty na ktorych budujemy dalej.. relacje liczac na to ze stworzymy tak solidne fundamenty by zostac szczesliwa para, oczywoscie nie zapominając o glownym zalozeniu i naszych preferencjach.

  22. u mnie skończyło się pretensjami męża do mnie, ze się zmieniam. Po rozmowach dostałam klapsa z siłą mniejszą niż komara się zabija. Mój mąż ngdy nie nazwie mnie suką:( Znalazłam Pana. Mam nadzieję, ze będzie mnie chciał na długo, bo to co przeżywam z nim jest nieporównywalne z niczym innym. Nie mam żadnych wyrzutów sumienia. Moje uczucia do Pana nie kolidują z tymi małżeńskimi. Chcę nadal być dobra żoną i matką oraz … najlepszą suką 🙂

  23. Jak ja bym chciał żeby moja żona okazała się być uległą su. Eeeehhh. 14 lat razem a ona nawet anala się obawia, a co dopiero szpicruta czy jakaś lina. Załamany. Trzeba będzie szukać bo ja dłużej nie daje rady…

  24. Jakiś czas temu trafiłam na ten wpis i podążyłam za radą… porozmawiaj z mężęm. Porozmawiałam, powoli, mieliśmy na czym budować bo były takie elementy wcześniej, seks zawsze był ważny, On zawsze lubił kontrolę. Większość z Was tutaj opowiada, że się nie udało i trzeba było szukać poza małżeństwem. Ja jestem przykładem tego, że się udało, bo mieliśmy dużo szczęścia. Na początku to ja byłam „nauczycielką”, nie trwało to jednak długo, bo mój Mąż okazał się być Dominującym i to ze skłonnościami sadystycznymi. Dziś żyjemy w relacji 24/7 (klimat jest stale obecny między nami). Jestem szczęśliwa jak nigdy wcześniej. Warto próbować, bo może akurat okazać się, że wcale nie znacie swojego Mężą tak dobrze, jak się Wam wydawało 🙂

  25. Miałem w życiu trzy uległe wszystkie one były mężatkami i wszystkie próbowały się spełnić w tej kwestii z mężami. Nic z tego nie wychodziło bo „dominacja” była sztuczna. Mało tego wszystkie miały później problemy w małżeństwie bo przy okazji kłótni dowiadywały się że są zboczone. Rozładowywały swoje potrzeby ze mną a w małżeństwie były „normalne”. Moja rada? Jeśli jesteś uległa najlepszym rozwiązaniem jest poszukanie dominującego męża wówczas nie będziesz musiała udawać w swoim związku i spełniać się poza nim.

    • Niby tak ale problem w tym, że swoją uległość kobieta może odkryć dopiero po ślubie i przede wszystkim chciała by być zdominowaną właśnie przez męża. Nawet i tylko przez męża a dopiero gdy u niego napotka mur niezrozumienia lub niechęci zaczyna szukać. Szukać jak go do tego przekonać. Jego właśnie.
      Niestety nie da się nauczyć faceta dominowania choć można nauczyć korzystania „z praw samca” i to wcale nie w sztuczny sposób 😀

  26. Jest jeszcze jeden możliwy scenariusz 😉 Ona bardzo pracuje nad sobą, rozwój osobisty jest dla niej ważny ale im bardziej staje się asertywna i pewna siebie tym bardziej jej uległa strona domaga się uwagi. Mówi o tym mężowi, chodź wie, że zawsze było mu bliżej do świętego spokoju niż do dominacji, okazuje się, że nawet go to kręci, ale nie bardzo ma ochotę w to brnąć. Jej potrzeby i pragnienia rosną, powoli dojrzewa do tego aby realizować je poza małżeństwem. Jednak, z szacunku dla siebie, dla swoich wartości, z szacunku dla męża, ona wie, że nierealne jest aby robiła to w ukryciu. Poza tym, ona nie uznaje kompromisów. Więc co robi? Mówi mężowi co planuje. To moja historia. Co dalej? Nie wiem…. jest wiele możliwych scenariuszy….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.