Czym różni się dyscyplinowanie od karania?

Jedna z czytelniczek zadała mi powyższe pytanie i na pierwszy rzut oka obie te praktyki mogą na siebie bardzo mocno nachodzić i zbytnio od siebie nie odbiegają. Różnica między nimi jest dość subtelna i dotyczy motywów w/w czynności. Dyscyplinowanie jest wg mnie formą kreowania i egzekwowania ram relacji, zachowania uległej osoby, temperowania jej nieodpowiednich reakcji czy słownictwa bez używania do tego celu siły, przemocy, poniżenia czy bólu. Można posłużyć się w tym miejscu żołnierską analogią, czyli: przestrzeganie wprowadzonych zasad, ustalonych granic, sposobu zachowania, zwracania się i odzywania do Właściciela. Upominania i zwracania uwagi, gdy robi coś nie tak jak powinna aby odpowiednio  ukształtować „kręgosłup uległości” danej kobiety i nauczyć ją odpowiednich nawyków.

Im bardziej osoba Dominująca jest czujna i sprawdza realizowanie tych ustaleń, sprawdza czy druga strona trzyma się tych wymogów tym mocniejsza dyscyplina i jej efekty w postaci karności. Czyli upominanie i przywracanie do porządku oraz do odpowiedniego podejścia do Dominującego podczas gdy kara jest raczej już efektem złego (czyli niezgodnego z wprowadzonymi przez Pana zasadami) zachowania su czy też niewłaściwego wykonania polecenia lub zadanej czynności.

Oczywiście kara może mieć jak najbardziej dyscyplinujący element, wręcz w zdrowym podejściu do Dominacji i relacji klimatycznej powinna takowy posiadać, aby wskazać uległej stronie błędy jakie popełniła i poprzez to wymóc na niej (a raczej poprzez strach przed ponowną karą i jej psychicznym czy fizycznym efektem), by więcej nie miały one miejsca, by mogła nad sobą pracować, poprawiać się i być lepszą su.

Jedni Dominujący preferują więcej dyscypliny by dać większą możliwość uległej osobie pokazania jak bardzo jest pokorna, jak niewiele wymaga nakładów pracy by uzyskać odpowiednio wysoki poziom posłuszeństwa podczas gdy inna grupa preferuje prawie całkowity brak dyscypliny zastąpiony w większości karami. W drugim przypadku mamy zminimalizowany poziom empatii, wyrozumiałości czy cierpliwości. Trzeba w tym przypadku pamiętać o tym, jak takie ciągłe karanie, a co za tym idzie negatywne wpływanie na psychikę uległej osoby w formie „do niczego się nie nadajesz, ciągle wszystko źle robisz, non stop muszę Cię karać” będzie miało efekty w jej charakterze i podejściu do własnej klimatycznej natury.

Oczywiście dla pewnej formy Dominacji tak mocno zakompleksiona i posiadająca niską samoocenę osoba jest wręcz oczekiwanym zachowaniem, bo w bardzo prosty sposób umacnia władzę i łatwość kontroli. Przecież tak myśląca o sobie uległa kobieta nie będzie miała wymagań względem relacji i Dominującego, nie będzie sądziła, iż ma prawo oczekiwać nic ponad to, co dostaje od Właściciela. Zatem on nie będzie musiał praktycznie się wysilać by móc realizować swoje potrzeby i niewielkim nakładem sił dostanie to czego chce.

6 Komentarze

  1. Są też kobiety z założenia nastawione na bycie karaną i to nawet za wszystko bo tak właśnie chcę i potrzebują i już mniejsza o powód takiego ich nastawienia. Najprościej było by powiedzieć, że preferują błagać i przepraszać i w tym czując się spełnione i przy okazji upokorzone.
    Zapomniałeś dodać, że w dyscyplinowaniu w odróżnieniu od samego karania dochodzi najczęściej jeszcze kwestia marchewki bo tylko w kontraście do upragnionej nagrody, kara jest rzeczywiście karą a nie tylko „czepianiem się szczegółów”. Inna sprawa, że dla wielu konieczność zastosowania kary wobec Uległej jest przyznaniem się Dominującego do porażki „procesu wychowawczego”?
    PS. Fajnie, ze się znowu ruszyłeś :):D

    • Tak, zgadzam sie. A powiem wiecej nawet,kara (jesli nie jest naumyslnie sprowokowana, wywolana) jest oznaka nie tyle przyznania sie do porazki, co pewnego rodzaju slabosci, bezradnosci. Temat marchewki. Nie zgodze sie, ze marchewka jest potrzebna

  2. Jak to jest, że uległe są zawsze niedoskonałe w swojej uległości, czy czasem nie są to postawy nad którymi trzeba samemu popracować? Czy to szczególne przymioty uległych, czy raczej próba przyciągania uwagi i trzymania przy sobie Dominanta? Czy praca nad zachowaniem i nastawieniem uległych przynosi w ogóle owoce,czy może jest tylko tematem i pretekstem do nieskoodynowania w relacji i późniejszego rozpadu relacji?

  3. Niw zgodzę się z tym że nie ma idealnych uległych. Wg mnie wszystko uwarunkowane jest doświadczeniem obydwu stron a przede wszystkim dopasowaniem preferencji i charakterów. Mnie nie zdarzyło się bym była ukarana. Mój pan mnie nie karze, mówi że tak idealnej, posłuszne uległej nie miał do tej pory. Ale fakt jest taki że zanim do czego kolwiek doszło dogłębnie omówiliśmy swoje punkty widzenia, obawy, oraz ustaliliśmy granice, hasła bezpieczeństwa. Pan spotykał wiele uległych ale to zgranie które mamy uważam że bierze się z podobnych preferencji. Nie mogła bym się oddać i poczuć bezpiecznie w ramionach sadysty czy masochisty bo poprostu bardzo boje się bólu. A świadomość ze pan lubi sadyzm źle bym się czuła (zblokowana, pełna obaw) z tym że nie daje mu w pełni tego czego on pragnie i potrzebuje.

  4. No cóż, super, że jesteś ideałem. To, o czy piszesz przypomina mi pewne moje doświadczenie z dość sympatycznym panem, który sam powiedział mi, że odbiegam od ideału uległości, cóż, dla mnie nie było to odkryciem,lecz potwierdzeniem. Bo czegóż to szuka taki osobnik u kobiety z krwi i kości, z którą sam przeszedł( niespostrzeżenie, a miało być zapewne inaczej) przez fazy SM. Po czym ja poznaję właściwego człowieka na swojej drodze w adekwatnych mi aspektach klimatu? Po działaniu w tzw. szoku i reakcji na ten stan emocji. Oddzielenie od dramatu jest moim kryterium a reszta po mnie spływa jak deszcz po rynnie.

  5. Witam serdecznie,
    Natrafiłam na Pański blog jakiś czas temu. Wiele Pańskich wykładów rzuciło dużo światła na całkowicie dla mnie nową relację dominujący-uległa. Dzięki. Miło przeczytać nowy wpis.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.