Przemyślenia po rozstaniu i miesiącu poszukiwań

Minął ponad miesiąc moich poszukiwań. Jaki jest efekt? Oczywiście gdybym znalazł kogoś odpowiedniego komu dałbym szansę to na pewno byłaby o tym informacja na blogu 🙂 Skoro zatem takiej notki nie było wniosek jest jeden – nadal szukam. Było kilka zainteresowanych dziewczyn i kobiet, ale z różnych względów (dzieląca nas odległość, nie wpasowanie się w gusta wizualne, trudności z ewentualnymi regularnymi spotkaniami) znajomość z żadną z nich nie przerodziła się w coś realnego i dłuższego.

Oczywiście w takim przypadku pojawiają się myśli o tym czy warto było rozstawać się z poprzednią uległą, czy nie lepiej było mieć coś nie do końca pełnego i spełniającego ale jednak nie być samemu? Mieć uległą i nie musieć znowu przechodzić przez proces szukania i poznawania się? Odpowiedź na to pytanie w mojej głowie jest zawsze taka sama, choć w zależności od okoliczności i sytuacji może mieć różną siłę oddziaływania 🙂 Brzmi ona: warto. Jeżeli chce się być do końca spełnionym i szczęśliwym nie powinno się zadowalać niepełną relacją, czymś co nie daje całkowitej satysfakcji i pewności. Im więcej wątpliwości podczas relacji z uległą tym większy jest to objaw tego iż coś jest nie tak. Nie jest to też kwestia tego, że jestem idealistą czy szukam perfekcji lub doskonałości. Jestem wymagający co do znalezienia odpowiedniej uległej – to fakt. Moja uległa ma pełne prawo być wymagająca w podejściu i oczekiwaniach do mnie jako do swojego Pana – to fakt. A jednocześnie w głowie mimo tego wszystkiego rodzi się myśl – kiedy zakończyć poszukiwania? Kiedy wiedzieć że kobieta którą poznaję jest odpowiednia i nie słuchać głosu z tyłu głowy podpowiadającego „Nie bierz jej, jeszcze poczekaj, jutro/pojutrze/za tydzień możesz znaleźć lepszą”? Jak oprzeć się takiej pokusie i zatrzymać się w odpowiednim miejscu na odpowiedniej kobiecie? Czy dać szansę uległej na to by mogła się rozwinąć i mieć świadomość że może znowu to się skończyć jak ostatnim razem czy też szukać tak długo aż znajdzie się optymalną kandydatkę co do której nie będzie wątpliwości?

Obecnie od poniedziałku mam tydzień urlopu więc będę mógł sobie odpocząć od pracy i skoncentrować się bardziej na poszukiwaniach 🙂

92 Komentarze

  1. Nikt nie jest idealny. Jeśli ma się takie preferencje to szczególnie trudno jest znaleźć tą drugą „połówkę”. To nigdy nie będzie tak, że od razu dwie osoby pasują do siebie, chyba że ma się wyjątkowe szczęście 🙂 Jeśli jest jakiś „punkt zaczepienia”, to już jest coś. Reszta wyjdzie w praniu, bo inaczej można szukać w nieskończoność 🙁

  2. Oj mozna szukać mozna. Ja nie mam takich wymagań jak MP (zbieżność inicjałów przypadkowa :)) ale i tak sprawa nie jest prosta. Uwarunkowania życiowe to jedno, dopasowanie to drugie a onpreferencjach wizualnych to nawet nie pytam 🙂 mimo wszystko powodzenia 🙂 oby urlop był owocny pod tym względem.

  3. Czytam ten blog i jestem zachwycona jego treścią. Ja mam jak najgorsze doswiadczenia w kwestii szukania. Parę lat szukałam swego Pana. Nikt nie wzbudzał mego zaufania. Do czasu. W końcu trafiłam na kogoś jak mi się wydawało idealnego. Doświadczony master miał mnie wprowadzić w swiat uległosci. Pisaliśmy parę miesięcy, dzwonilismy do siebie. Wymiana zdjęć itd. Pisał i mowił o tym tak ze bede dla niego, od razu chcialam by mu oddać całą siebie. Mieliśmy się spotkac. I koniec. Przestał pisać, dzwonić. Ból odrzucenia jest ogromny, zwłaszcza jeśli ktoś zdobedzie nasze zaufanie. Już nie szukam. Zostanę tu gdzie jestem. Zostaną pragnienia niespełnione ale zawsze jest świat marzeń, który jest bezpieczny i nie zostawia po sobie pustki i bólu. I zostanie ten blog w ktorym mozna się zatracić i pomarzyć.

    • Nie powinnaś rezygnować ze swoich pragnień, z realizacji swojej natury. Tak, spotkało Cię coś przykrego, czujesz się rozczarowana i zawiedziona ale to jeszcze nie znaczy że powinnaś odciąć się od swojej natury. Nie każdy Dominujący będzie zachowywał się w taki sposób jak Twój niedoszły Pan, więc potraktuj to jako doświadczenie i naukę, wyciągnij z tego wnioski by na przyszłość odpowiednio się przygotować i wiedzieć by być np: bardziej wymagającą w kwestii szybszego spotkania.

  4. Ideały nie istnieją. Do nich się dąży. Prawda jest taka, że i(a może zwłaszcza) w Klimacie również trzeba iść na pewne kompromisy, ale do pełni szczęścia nie zawsze wystarczają kompromisy…
    Bardziej chyba nastawiałabym się na szukanie odpowiedniej gliny. Takiej, którą będzie można wyrobić własną siłą i techniką. Takiej, która będzie odpowiednio podatna. Jeśli wpadnie nam w ręce np glina zmieszana z kamieniami, możemy próbować rozdzielić materiały, ale trzeba zadać sobie pytanie, czy warto wkładać pracę, czas, pieniądze na narzędzia, oraz czy jesteśmy w stanie usunąć wszystkie kamienie i czy pozostałej gliny wystarczy aby stworzyć coś pięknego. Ceramika z kamieniami jest nietrwała i szybko pęka…

  5. Zgadzam się w pełni warto szukać, nie warto być z kimś na siłę jeśli nie odczuwamy satysfakcji. Choć to łatwo się pisze. Co się zaś tyczy szukania, pamiętam to miłe uczucie spokoju, które ogarnia mnie w chwili gdy po jakimś czasie kontaktu czuje, że mogę dać się prowadzić, zalążek zaufania, chęć oddania. Nie łatwo dojść do tego etapu, ale owoc długo zdobywany smakuje lepiej :).

  6. …a czy nie jest tak, że 'kto szuka ten znajdzie'?

    Najgorszy jak dla mnie w całym procesie poszukiwań jest ten wewnętrzny głos,który nakazuje poszukiwać dalej choć już się znalazło…a potem kiedy jest się tego świadomym okazuje się, że już za późno…

    Ech…wieje ode mnie pesymizmem… jak na razie przestałam szukać

  7. Mądry Panie, czy zdarzało się, że Pańskie uległe miewały chwile zwątpienia w swoją uległość, w to czy taka relacja jest dla nich, czy się „nadają”? Pytam o to, bo często znajduję takie wpisy na blogach uległych kobiet.

    • Nie, żadna z moich uległych nie miała wątpliwości w swoją naturę. Być może nie praktykowałem takich rzeczy która zmuszałaby do kwestionowania ich uległości, a być może trafiłem na tak samoświadome i pewne obranej drogi że nie musiały w nią powątpiewać. Wydaje mi się, że te kobiety które zaczynają wątpić w swoją uległość, robią to pod wpływem realnych doznań i praktyk jakie wymusza na nich Dominujący. Być może niektóre z nich są ponad ich możliwości, a one nie znajdują w sobie na tyle siły i samozaparcia, tyle wiary w Dominującego by mieć z czego czerpać energię i gotowość do poświęceń.
      Oczywiście są również takie uległe (a raczej ulegające) dla których zetknięcie z realnym i mocno Dominującym Panem jest zbyt różne od ich wyobrażeń i oczekiwań. I następuje bolesna weryfikacja swojej natury i możliwości z nią związanych…

      • Jak przekroczyć granice umysłu? A czy w bdsm może być uczucie, nigdy nie miałam do czynienia z Panem. Lubię się buntować więc to nie realne. Chciałabym po prostu poznać to ale ciężko znaleźć kogoś z kim można o tym porozmawiać.

        • Są Dominujący, którzy lubią buntujące i stawiające się uległe. Pociąga ich konieczność złamania takiej kobiety, niejako walki z nią. Zatem mimo iż się lubisz buntować to nie przekreśla to Twojej szansy na spotkanie pasującego do Ciebie Dominującego.
          Porozmawiać możesz w szczerej i kulturalnej atmosferze na czacie przy tym blogu. Zajrzyj i opowiedz o swoich przemyśleniach, dowiedz się od innych czy nie mieli podobnej sytuacji do Twojej i jakie znaleźli na nią rozwiązanie.

  8. Ach, jak wiele masz racji. Sama wiem z doświadczenia, że nie warto tkwić w relacji, w której nie można znaleźć zaspokojenia emocjonalnego czy seksualnego. Ale gdzie szukać? Kto szuka ten znajdzie. Jednak jeśli się szuka zbyt gorliwie to można coś przeoczyć 🙁 Szkoda, że nie można tak prosto z mostu się spytać mężczyznę, który się mi podoba „czy lubisz dominować, czy chciałbyś być przez chwilę moją suką”. Łeeeee…..

      • Miło mi, że odpisałeś 😀 No tak, potrzebuję switcha. Tylko, że albo trafiam na uległych, albo na dominujących, którzy chcą usidlić „niegrzeczną” dziewczynkę, a chcę Pana i Dziwki 😀 Cholernie ciężko poznać kogoś, kto ma takie same upodobania i podejście do rzeczywistości, jest dojrzały emocjonalnie, a jednocześnie pójdzie ze mną na plac zabaw i pobuja się na huśtawce 😀 Ciężki los poszukiwacza „skarbów” 🙁

          • Zdecydowanie chętnie się pobujam:). Myślę że bycie switchem pozwala lepiej poznać i zrozumieć co czuje i czego może oczekiwać druga strona. To trochę tak jak w powiedzeniu że nikt nie zrobi lepiej kobiecie niż druga kobieta…

        • Także, jestem switchem, każda ze stron jest interesujaca.
          Znalezienie partnera, która także ma 2 strony jest ciężkie, choć łatwiej z czasem z waniliowego partnera zrobić switcha niz tyko uległego albo dominującego.
          Bujanie na huśtawce jest spoko 😀

  9. Tych zmiennych jest bardzo duzo, opisujących równanie szczęśliwego fajnego związku, relacji, czy cos wiecej co sie pozniej rozwinie, dlatego tez mozolnie poszukiwania ida. Rozumiem, ze większość tu szukających jest stanu wolnego, szukacie pod względem pewnych preferencji sexualnych, zachowań w lozku, moze w mniejszej czesci w zyciu codziennym. Zastanawiam sie ale jak widzicie to dalej? Jeżeli z takiej relacji wyniknie cos głębszego? Malzenstwo, rodzina? To czy takiego kandydata na Pana / kandydatkę na Su rozpatrujiecie pod katem przyszłego meza czy zony? Czy pozniej bedzie nowy odcinek szukania pt. „Dominujący szuka zony”…

    • Może zabrzmię jak staroświecka „babcia”, albo zdesperowana stara panna, ale w głębi mej duszyczki chciałabym partnera, który zaspokoi moje „żądze”, również i ja chciałabym być jego zaspokojeniem. To się tyczy każdej warstwy związku- czy to seks trochę bardziej perwersyjny, czy waniliowy(lubię oba połączenia), także przyjaźń, partnerstwo. Po kilku relacjach opartych tylko na fizyczności chciałabym w końcu się zakochać i ustatkować. Takie już jesteśmy- my kobity, no, nie większość, ale….

        • A kiedy swoja naturę odkrylyscie? Przed pozwaniem jeszcze swoich partnerów czy po? Bo ja po.. I teraz mam problem, bo ja chce cos zmienić polazac i napotykam na beton… No i mecze sie…

          • Ja póki co jestem „poszukująca”… A swoją naturę odkryłam będąc na drugim roku studiów,ale niestety mój ówczesny partner zupełnie nie podzielał moich fascynacji i upodobań…mimo moich starań związek nie przetrwał… Nie byliśmy w stanie wypracować kompromisu mam na myśli związek waniliowo- klimatyczny (myślałam, że dla niego to będzie coś ekscytującego). a związki oparte jedynie na fizyczności to dla mnie za mało,po prostu szukam kogoś więcej…nie mówię, że od razu męża ale na początek dobrego partnera, z którym ewentualnie mogłabym stworzyć udany związek.

            Mam nadzieję,że nie brzmi to infantylnie… 😉

          • Ja odkrywałam(nadal odkrywam) swoją prawdziwą naturę wiele lat, może nawet całe moje dotychczasowe życie(mam 27 latek). Zawsze czułam, że potrzebuję czegoś więcej niż tylko mały całus, trochę pieszczot i penetracji. To mi nie wystarczyło. Lubiłam być dominacyjna, ta „władza” nad swoim kochankiem…, mogłam z nim robić co tylko chciałam(wszystko w swoich granicach 🙂 ), jednak ta część mojej natury zaczynała mnie trochę uwierać. Aż spotkałam pewnego Pana, który powoli ujawniał moje drugie oblicze- ulegające. Zapragnęłam mieć partnera, który zaspokajałby obie części mnie. Niestety jednak albo trafiam na bardziej ulegających, bądź dominacyjnych 🙁 . A marzy mi się mężczyzna w równym stopniu co ja, ulegający- dominacyjny, po prostu Suka i Pan w jednym 😀
            Im bardziej analizuję i poznaję czym się karmi moja natura, tym bardziej osiągam wewnętrzny spokój, harmonię, jestem pewniejsza siebie bo wiem czego chcę i potrzebuję. 🙂
            Ale ciągle szukam mego „skarbu”….

          • Ja też po 🙂

            od 9 lat jesteśmy parą a od 3 miesięcy klimatyczną parą 😛

            Na szczęście dla mnie „trafił” mi się naprawdę fajny facet. Taki, z którym można o wszystkim pogadać i wszystko mu powiedzieć… i wszystkiego spróbować 😉

          • Drogi Maxie, jeślibym mogła wtrącić swoje „3 grosze” do twej relacji z małżonką – jeślibym była na jej miejscu to chciałabym usłyszeć od swego męża(jeszcze nie Pana), że mnie kocha, bardzo, że mnie pragnie tak mocno,że odczuwa fizyczny ból, przytulał, pieścił i jeszcze raz pieścił. Nic nie mówił o klimacie tylko pieszczoty itd… oddał siebie. Może to pomoże….

          • To nie jest tak, ze nie próbowalem i ze pieszczot nie było, czy czulych slow, prób pokazania troche klimatycznego nastroju.. Tylko ile razy inicjatywa bedzie po mojej stronie? Czemu za kazdym razem ja musze sie prosić i wykazywać? A ona od siebie nie robi nic, tylko bierze lub oczekuje. Bywa to juz nużące i monotonne. Przeprowadziłem z nia dziesiątki rozmow, które nie maja zadnego przełożenia w zyciu codziennym. A seksowna bielizna czy szpilki które kupowałem po jednorazowym ubraniu lądują na samym dnie szafy… No to chyba nie o to tez kaman… A do klapsów, zawiązaniu oczu czy po prostu „używania” wydaje mi sie ze dzielą nas lata świetlne…
            Kto wie, moze jeszcze troche czasu jest przede mna, zanim nie zabije mnie rutyna, powalczę.. Moze trafi mnie taki przebłysk jak Aga 🙂

          • Dalia, dziękuję Ci bardzo 🙂 życzę powodzenia w poszukiwaniu Skarbu… i nie trać nadziei, bo te skarby naprawdę istnieją 😉

          • Max, walcz dopóki starczy sił 🙂

            Życzę zatem przebłysku na placu boju 😉

            A powiedz, czy Twoja kobieta wykazuje choć cień zainteresowania tematem? Czy widzi siebie w roli uległej(?)(jeśli dobrze kojarzę wcześniejsze Twoje wypowiedzi dotyczące dynamiki władzy)?

          • Max skoro ona reaguje na twoją inicjatywę,odpowiada na nią…to jest jeszcze nadzieja 🙂 sytuacja wyglądała by gorzej gdyby od razu powiedziała,że nie chce nawet o 'tym' słyszeć.
            W jaki sposób wprowadzałeś ją w klimat od strony praktycznej?Jaka była jej reakcja?

          • Oj… zrobił się tu kącik porad klimatycznych 😀 Dziękuje Tobie Aga za miłe słowa, jednak tracę nadzieję na mój „skarb” 🙁 A Ciebie Maxie podziwiam za determinację z jaką walczysz o swój związek, naprawdę nie wielu mężczyzn znalazłoby siłę na taką „bitwę” . Ludzie uwielbiam was za waszą otwartość i szczerość 😀 Dziękuję Tobie Mądry Panie
            za ten blog 😀

          • Dalia, ta otwartość, szczerość i taka gotowość do udzielenia pomocy hm… w zasadzie psychologicznej 😉 płynąca ze strony „klimatycznych” ludzi zdumiewa mnie codziennie.
            Jeśli stracisz nadzieję to co Ci pozostanie? Trwanie w związku z kimś, kto nie daje Ci tego czego potrzebujesz? Samotność?
            Jesteś na dobrej drodze do znalezienia swojego skarbu, bo wiesz czego i kogo szukasz 🙂

          • Moja kobieta nie wykazuje zainteresowania tematem… Oprócz przeczytania i obejrzenia 50… Wtedy był przebłysk i jak tylko był i pojawiła sie nadzieja, to tak szybko znikł a nadzieja wyparowała… Czy widzi sie w roli uległej? Raczej bym powiedział biernej.. Brak inicjatywy i sprawianiu mężczyźnie przyjemnosci.. Od razu mowie, ze na prawde wiele nie wymagam..
            Sposob w jaki próbowałem… Oj duzo by tu pisac, ale wszystko wzialem od bardzo łagodnej i delikatnej strony 🙂 raz jej powiedziałem „dzis pobawimy sie w Greya” zeby miec jakiś punkt zaczepienia, związałem ja dwoma krawatami, zaslonilem oczy.. Było super. Rano wstała rozpromieniona jak nigdy. To było mi bardzo miło, nadzieja była. Za pare dni chciałem powtórzyć i cos dołożyć i usłyszałem „tylko bez wiązania i zasłaniania oczu”. No to pytam jej, ze ostatnim razem Ci sie podobało… „Tak, ale nie chce”. No i nic nie zrobisz.
            Raczej bys powiedziała ze jestem naiwnym głupkiem, niz podziwiała to co robie 🙂 szkoda, bo czas upływa nieubłaganie… W sumie, jak posze Aga, trwanie w zwiazku z kimś kto nie potrafi dac przyjemnosci jest chyba gorsze niz bycie samemu..

          • Maxiu, we wrześniu premiera kolejnej książki o losach pana Greya, więc może tym razem zaskoczy 😉
            A czy mogę zapytać kiedy Ty odkryłeś swoją naturę i kiedy powiedziałeś o tym swojej kobiecie, czy to było przy okazji tego filmu czy wcześniej?

          • Sa tez inne tytuły z tej „serii” i sie tez zastanawiałem czy jej nie kupić 🙂
            Swoja naturę odkryłem gdzies z 5 lat temu, na początku tak jakos dziwnie mi z tym było, ale powoli wychodziło ze mnie to moje prawdziwe ja, po jakims roku powiedziałem o tym swojej kobiecie o moich pragnieniach to nazwała mnie perwersyjnym zboczeńcem i erotomanem :d i od tamtej pory bardzo ciezko mi jest przemycić do naszego zycia erotycznego cokolwiek z klimatu… No i przyszedł „szary” i moja podłapała troche, ja chciałem to wykorzystać .. na chwile sie udało, a potem powrot do realnego „zycia”, bo życiem tego nazwać nie mozna… a ja niestety sie co raz bardziej dusze..

          • A może „Inna rozkosz. Świat dominacji i uległości seksualnej” pomogłaby jej zrozumieć Ciebie (jeśli chciałaby spróbować zrozumieć) i Twoje potrzeby?

          • NIGDY nie nazwę Mężczyznę „głupkiem” dlatego, że próbuje stworzyć ze swoją kobietą spełniającą ich oboje relację. Rozumiem Ciebie doskonale kiedy piszesz, iż dusisz się w takiej relacji, ponieważ w takiej byłam- porównałabym to jednak do walenia głową w mur 🙂 . Zależy Ci na WAS. Ja tobym chętnie jej nabluzgała, że jeśli się nie obudzi to straci Ciebie bezpowrotnie. My kobitki możemy Tobie tylko podsuwać swoje pomysły, propozycje… jednak i tak wszystko zależy od Ciebie, to Ty podejmiesz ostateczną decyzję co robić dalej.
            Lecz Aga ma wiele racji pisząc „jeśliby chciała Ciebie zrozumieć”, niestety musisz(przepraszam za słowa) wziąć to pod uwagę…

          • Dalia ma całkowitą rację…Podziwiam to,że mimo niepowodzeń cały czas starasz się…walczysz o waszą relację… Ale dziwi mnie postawa twojej kobiety. Dle mnie osobiście (nawet zanim zaczęłam interesować się klimatem) było bardzo ważne żeby mój mężczyzna był zadowolony,spełniony…i mnie to się również udzielało 🙂 że robiąc to czego oczekuje i w sposób jaki ode mnie oczekuje daję mu to czego pragnie i że czuje się spełniony.

            …a ja tam z przyjemnością pobawiłabym się w 'Grey’a…' tylko nie mam z kim.. 🙂

          • Drogi Maxie, może daj jej spróbować wszystkich elementów? kolejno każdy z nich. Jako urozmaicenie „wanilii”. Może kiedyś, któraś z rzeczy jej się spodoba? Jak nie wiązanie klasyczne, może shibari przed lustrem. Jak nie klapsy, może klamerki? Może jakiś nieco ostrzejszy masaż, wspólne zakupy w seks shopie, albo (i tu mnie nie wyśmiej) jakaś gra erotyczna z pozycjami i zadaniami. Coś co może ją w końcu rozgrzeje lub ją zaciekawi. Na pewno jest coś co lubi, lub by lubiła ale jeszcze nie miała okazji poznać. A może pisz do niej w ciągu dnia pikantne smsy?
            Wiesz, na zasadzie ogniska. Daj by zwróciło z nawiązką 😉

          • A mówiłem żebyś szukała w Polsce zanim będziesz miała urlop 🙂 Bo sądzę że chętnych na zabawę w Greya z Tobą nie zabraknie jak ładnie poprosisz i zachęcisz 😉

          • A czyżbyś Mądry Panie zgłaszał chęć,żeby się ze mną czy też mną (nie potrzebne skreślić) pobawić? 😉

            Hahaha 🙂

          • Do zabawy switchką potrzebny jest switch 🙂 A może jeden dominujący Pan i jeden uległy piesek? 🙂 Ciekawe czy taka konfiguracja by Ci odpowiadała, ewentualnie z mixem płci 😉

          • No co tyyyy… 🙁 Chociaż.. w sumie chciałabym się przekonać jakim jesteś Panem. Najbardziej ciekawi mnie … pisałeś, że jak trzeba to jesteś „ostry i brutalny”… co to oznacza?????????

          • To, że su poznaje głębsze i bardziej skrajne emocje będące efektem mojego zwierzęcego, pierwotnego zachowania na które mam akurat ochotę. Dzikiego sposobu korzystania z niej bez oglądania się na praktycznie żadne rzeczy i aspekty, wyłączenie większości zachowań bazujących na byciu zachowawczym i litościwym.

          • Hej, Dalia. Także jestem switchem, Jeśli jesteś zainteresowana i nie będzie nas dzielić duża odległość to może się spotkamy, oczywiście po uprzedniej zapoznaniu. Jeśli zechcesz to odezwij się crasher13@op.pl

          • Mądry Panie, czy ja mogę liczyć na to, że popełnisz w końcu jakiś post? Może tak opowiedz więcej o tej ostrości i brutalności? Albo coś… cokolwiek, co? Tak ładnie proszę… 😉

          • To jest bardzo ciekawe pytanie, czy ona w ogole chce mnie zrozumieć i moje potrzeby? Bo nic z tego nie wynika, jeżeli mówi, ze tak chce, a pozniej kompletnie w lozku o tym zapomina.. Widocznie tak juz musi byc, ze ciagle bede jej przypominał i rozkazywał, gdyż sama z siebie pewnych czynności czy rzeczy nie wykona. Moze potrzebuje ciagle meskiego zdania a ja musze przestawić sie z „nie oczekiwania” na „wydawanie poleceń”.
            Ciekawa propozycja jest przełamanie jej rożnego typu pytaniami wlasnie jakich doznań oczekuje (nowych) czy ten sexshop ktory omija z daleka. Nie w chodzi w grę wydanie polecenia „idz i kup kulki” bo wiem ze nie pójdzie i nie kupi… Ale razem? Jest jakas mysl…

  10. Można szukać przez długie lata. Można nawet być święcie przekonanym, że robi się wszystko w tym kierunku.. tymczasem często to co mamy pod nosem jest właśnie naszym skarbem. Oto mała opowiastka. Przypadek gdzie para, która kilka lat żyła ze sobą w klasycznym „waniliowym” związku, okazała się być siebie godną w każdym nawet najbardziej perwersyjnym szczególe.
    Jak to się stało, że dopiero po 6 latach odkryli przed sobą swoją naturę? Przypadkiem. Podczas gdy on dowiedział się o jej Panu. Czemu nie wcześniej? Bo obojgu wydawało się, że dają wystarczająco silne sygnały, ale drugiej stronie one po prostu nie „leżą ” i po prostu temat i idea upadały. W chwili obecnej są szczęśliwie zaręczeni. A więc można. Tylko trzeba rozmawiać i bardzo bacznie obserwować

    • Tak było też w przypadku moim i mojego męża… byliśmy taką zwykłą waniliową parą, potem szczęśliwym małżeństwem…dopiero po 7 latach coś zaczęło się psuć. .. czułam sfrustowanie, niedosyt, łaknelam jego mocnej ręki, stanowczości, poniewierania mnie jak suki… gdy zaczęłam wysyłać mu sygnały o dziwo On od razu ochoczo podchwytywałczego pragnę, sądziłam że dlatego ze tak dobrze się znamy dopiro po wielu miesiącach mieliśmy odwagę szczerze porozmawiać o swoim pragnieniach… okazało się ze oboje zawsze interesowalusmy sie bdsm ale zadne z nas nie chciało sie do tego przyznać…dlaczego? wychowanie, srodowisk
      o, religia, morale…dziś jesteśmy naprawdę dobrym małżeństwem, mamy dzieci, a mimo wszystko nasza wspólna relacja Pan-Suka jaką wypracowaliśmy sobie przez lata metodą prób i błędów kosztem wielu lez wyrzeczeń i niepowodzeń naprawdę sie sprawdza…

      • Niestety często tak jest. Sama na własnej skórze doświadczyłam podobnej sytuacji.
        Niby żadne z nas nie jest purytańskie, niby znamy się jak łyse konie, niby związek jest udany, zaufanie jest, a jednak gdzieś tam w głębi jakieś niedopowiedzenia.
        Każde pokazuje i mówi na swój sposób czego pragnie i czego chce, a jednak jak się często okazuje nie jest to prezentacja na tyle jasna i dosadna dla drugiej strony, żeby została zauważona(nie mówiąc o utrwaleniu). I to sobie gdzieś tam radośnie znika w tłumie. Niestety.
        Z drugiej strony wiem, że pary/związki/małżeństwa boją się ujawnić swoją naturę i bardzo często przytłacza ich cała sytuacja. Pojawiają się pytania”czy sobie poradzę” , „czy mogę” , „jak to będzie wyglądać później” , „co z codziennością” , „co ze związkiem”… cała masa pytań trudnych. Ludzie różnie sobie z tym radzą. Zwłaszcza że na szalach często pojawiają się bardzo silne i skrajne emocje z Klimatu, oraz dotychczasowe poukładane życie z bliską osobą…
        Znam takich, którzy zaryzykowali i wyszło im to na dobre. Znam też takich, którym po rozmowie i przemyśleniach jedynym sensownym nasuwającym się wnioskiem był rozwód.
        Osobiście wolałabym zaryzykować.
        A Ty M jak godzisz to wszystko? Princess by day, slut by night?

  11. Cisza na forum skłoniła mnie do wpisu.
    Od jakiegoś już czasu jestem nie fanką jak sam napisałeś bo podobno nie masz fanek ;)) ,ale miłośniczką Twojego bloga. Trafiłam tu nie bez powodu i dzięki Twojemu blogowi nie tyle zrozumiałam kim jestem ale przekonałam się że nie jestem sama, że to co mnie pociąga i podnieca nie jest złe, że taka jest po prostu moja natura :).
    Zastanawiam się czasem gdzie ukryte są Twoje minusy, gdyż czytając blog wydajesz się być idealnym kandydatem na Pana, oczywiście każda uległa ma swoje preferencje. Kibicuję Ci gorąco i mam nadzieję że szybko znajdziesz swoją wymarzoną :).
    Sama mam męża i dziecko więc skreślona zostałabym od razu, odległość również byłaby problemem, ale przecież Ty to wiesz :).
    Wiem że temat poruszany był już wiele razy, ale chyba nie doczytałam się pasującej mi odpowiedzi. Zastanawiam się jak powiedzieć Swojemu Mężowi : jestem uległa. Znamy się jak łyse konie, jesteśmy małżeństwem od 4 lat, a jednak mam z tym problem.
    Oczywiście nie łączy nas tylko waniliowy seks, już nie bo kiedyś tak. Wie że lubię kiedy daje mi klapsy, używamy też różnych zabawek, ale jak dać Mu do zrozumienia że chcę więcej.
    Mądry Panie może masz dla mnie jakieś rady? Może któraś z Was dziewczyny jest w takim związku. Jestem bardzo ciekawa jak może wyglądać taka relacja. Nie wiem czy dawać Mu delikatne znaki czy może prosto z mostu wysłać mu linka do tego bloga.

    • O temacie który Cie nurtuje napisałem tutaj: http://madrypan.blog.pl/?p=212. Powinnaś zapoznać się z komentarzami pod tym postem, być może pomogą Ci w podjęciu decyzji co dalej. Poza tym pamiętam że temat ten był też poruszany w innych komentarzach (np o szczerej rozmowie), ale musiałabyś je sama ręcznie odnaleźć 🙂 No i może inna czytelniczka powinna się też wypowiedzieć, bo zapewne ma zbliżoną historię do Ciebie.

      • Dziękuje Ci Mądry Panie za szybką odpowiedź.
        Przeczytałam jeszcze raz Twój wpis z linka oraz komentarze. Wielu z tych rzeczy próbowałam, jedne poskutkowały, inne mniej ale widzę że jeszcze wiele przede mną…albo raczej przed nami.
        Wiem że Mąż jest tym jedynym i nie wyobrażam sobie od niego odejść, także nie pozostaje mi nic innego jak walczyć o swoje …tylko małymi kroczkami. Nie chciałabym po prostu doprowadzić do sytuacji że robimy wielki krok na przód a potem dwa w tył :).

        • Na początku gratuluję Mądremu Panu bloga, podziwiam to w jaki sposób go prowadzisz – ze smakiem, z wyczuciem, a to bardzo cenię. Wyczuwam w Twoich wypowiedziach opanowanie, rzeczowość i dojrzałość emocjonalną – niezbędne wg mnie cechy dobrego Pana.

          Emilio, nie wiem na ile moja wypowiedź będzie pomocna, ale opowiem Ci jak to wygląda u mnie.
          Z mężem jestem wiele lat więc znamy się na wskroś, a przynajmniej tak to wyglądało do czasu gdy nie zaczęłam odkrywać w sobie potrzeby bycia uległą. Nie, nie odbyło się to po 50.. ale znacznie wcześniej. Powoli zachęcałam Go do „nowości”, kupowałam gadżety, sugerowałam, lub mówiłam wprost. Z Jego strony są chęci, stara się, wiem o tym, ale sęk w tym, że dla mnie dominacja, to nie tylko związanie, klapsy, klamerki.. Podstawą jest dominacja psychiczna, potrzebuję oddać we władanie Pana swój umysł, wraz za nim pójdzie ciało, dusza.. cala ja podana na tacy. Nie czuję tego ze strony mojego partnera, jestem od Niego silniejsza psychicznie przez co nigdy nie dojdzie do mojej uległości wobec Niego, będzie to jedynie ostrzejszy seks.
          Pozostaje mi jedynie drugie życie w którym staję się własnością Pana, tracę decyzyjność, kontrolę, wyzwalam się przez zniewolenie.. Chyba zacznę za chwilę odbiegać od tematu więc zakończę w tym miejscu zanim na dobre się rozpiszę 😉
          Emilio, wierzę, że jest możliwe zbudowanie takiej relacji, choć mnie się nie udało.

          Ostatnie słowo do Autora bloga – pozwolę sobie nadal odwiedzać to miejsce i uczyć się od Ciebie. Dziękuję.

          • I właśnie w tym miejscu u mnie zaczyna się pod górkę ponieważ….tworzymy z Mężem rodzinę, mamy dziecko. Wiadomo jak jest w życiu, to ja wiem co kupić na obiad, to ja wiem kiedy on ma iść z Małą na spacer bo ja muszę wysprzątać mieszkanie :), to ja wiem kiedy ktoś ma urodziny i trzeba kupić prezent….i takich to ja wiem lepiej jest znacznie, znacznie więcej. Ciężko jest więc mówić o tym że w domu to on dominuje.
            Jednak sam Mądry Pan pisał o tym że są kobiety które są np. w pracy dominatorkami, a w sypialni zamieniają się właśnie w te pokorne uległe, które całą duszę i serce oddają Panu. Może należałoby te 2 rzeczy oddzielić? Z drugiej jednak strony ciężko jest oddzielić życie seksualne od zwykłej codzienności mieszkając razem….
            No właśnie Mądry Panie i tu mam pytanie do Ciebie….narzekasz na brak tematów może ten okaże się godny nowego postu 🙂
            Pisałeś o tym że nie wykluczasz głębszej relacji, śmiałabym się pokusić nawet o użycie słowa związek, małżeństwo. Czy wyobrażałeś się w tym wszystkim w roli Ojca, Zięcia….rodzinne obiadki itp.
            W tej chwili pracujesz, masz mnóstwo wolnego czasu, nie masz większych zobowiązań, ale to może się szybko zmienić kiedy poznasz Tę Jedyną 🙂

    • Emilio jestem spełniona i szczęśliwa w klimatycznym związku, mój mąż to zarazem..mój Pan..bardzo chętnie podzielę się z Tobą moimi doświadczeniami..jednak wolę kontakt z Tobą w bardziej kameralnej atmosferze:)..więc jeśli jesteś nim zainteresowana..to proszę podaj mi swój adres e-mail.

        • Oj Emilia, ciesz sie, ze masz chociaz troche tej dominacji… Jak przeczytałas troche komentarzy tego bloga to za pewne juz wiesz, ze mam podobnie (gorzej) tylko, ze z drugiej strony…
          Zycze powodzenia i trzymam kciuki 🙂 bo temat do prostych nie nalezy…

          • Hej Max,
            Temat może i do prostych nie należy, ale próbować trzeba! Ja zazdroszczę Twojej Żonie :)….szkoda że seks jest dalej u nas tematem tabu ( nie chodzi oczywiście o forum, tylko o społeczeństwo :), bo gdyby nie był byłoby o wiele łatwiej i rozwodów pewnie mniej :). Niektórzy oczywiście też późno odkrywają swoją naturę…tak było w moim przypadku.
            Nie trać nadziei gdyż kiedyś to on namawiał mnie na użycie różnych zabawek, na anal , to on pierwszy raz sam od siebie mnie związał, zakrył oczy …a ja do wszystkiego byłam oporna :(. Może się zraził …
            Teraz mam 30 lat i moje libido wprost szaleje :)…cały czas chcę więcej.
            Uważam że świetnym pomysłem jest kupienie Żonie paru zabawek, myślę że na wspólne wyjście do seks shopu przyjdzie jeszcze czas. Ewentualnie wypróbuj np. allegro czy jakiś inny sklep online, wtedy możesz razem z Nią usiąść i podowiadywać się co się jej podoba.
            Lubię też literaturę erotyczną i gdybyś chciał mogę podrzucić Ci kilka jakiś fajnych książek… bez dominacji i suki w tytule…żeby Jej nie odstraszyć 🙂
            Życzę powodzenia….ale Wy też trzymajcie za mnie kciuki 🙂

  12. Trafiłam tu przypadkiem i bardzo się z tego ciesze. To już drugi świetny blog jaki czytam. Gratulacje 😉

    Emilko mam taki problem jak Ty. Jestem z mężem 8 lat, z czego 3 po ślubie. Mój mąż w łóżku nie rozumie moich potrzeb. Da mi klapsa lub dwa , których i tak nie czuje. Raz mnie troszkę zawstydził i na tym koniec. Wiele razy mu dawałam znać czego potrzebuje , a on….nic. Raz się nawet pokusiłam i związałam mu dłonie paskiem od szlafroka. Nie dość , że się wyrywał to jeszcze gadał, że za mocno… Brak mi słów.Już myślałam , że z Radomia to wszyscy ulegli… a tu proszę Mądry Pan 🙂

    Nie mogę tak dalej, mieszkanie na mojej głowie jeszcze w łóżku muszę dominować….

    Dziękuję za ten blog. Polecam portal BDSM.pl

    • Ja już jestem po szczerej rozmowie :). Mój Mąż odnalazł się w klimacie i teraz razem od nowa poznajemy siebie :)… Czasami tylko to pozwoli tej drugiej osobie wszystko zrozumieć. Ja też na początku mówiłam że lubię klapsy, to je dostawałam, mówiłam że fajnie jak mnie kiedyś związał, no to mnie raz związał 🙂 To jednak nie było to:)….Powiedziałam wprost że podobają mi się relacje Pan – Uległa o których czytałam w książkach :), nawet prosiłam Go aby wszedł na blog co też uczynił 🙂 i chyba lepiej wczuł się w klimat ode mnie :)…wygląda na to że gdzieś to w nim zawsze drzemało,a ja to w nim obudziłam:) nawet przyznał mi się że kiedyś coś na ten temat czytał :). Szkoda że to temat tabu, że nie można o tym porozmawiać jak o tym co zjesz na śniadanie:)…tzn można ale najpierw któraś ze stron musi się otworzyć…potem to już z górki.
      Rozumiem Twoje obawy bo sama takie miałam, nie wyobrażam sobie bez Niego życia, przecież się nie rozwiedziemy….jak już pisał Maks temat do łatwych nie należy, jednak uważam że zamiast owijać w bawełnę i dawać znaki 🙂 lepiej usiąść i porozmawiać. Oczywiście jestem teraz bardzo mądra ponieważ mam ju z to za sobą :), ale zadręczanie się co by było gdyby też nie ma sensu. Porozmawiaj z Mężem, może też poproś Go o to aby wszedł na blog?
      Trzymam mocno kciuki. Jakbyś chciała pogadać to mój mail jest gdzieś wyżej 🙂 Powodzenia

      • Dzisiejsza rozmowa z moim mężem:

        Ja – Nie podoba mi się taki seks

        Mąż – Ale co dokładnie

        Ja- Nie lubię takiego waniliowego seksu.

        Mąż – Jakiego?!!!!
        .
        Ja- Waniliowego . Takiego delikatnego

        Mąż – To sobie zmień.

        Emili to nie takie łatwe, mój mąż jest bardzo oporny na moje zboczeństwa. Ponadto jak on stwierdził – myśli inaczej i robi inaczej. Nie miałam wyjścia musiałam znaleźć Pana.

        • Emilio bardzo żaluję że nie było mnie na blogu wcześniej i nie napisałam Ci że Twoja historia jest pokryciem mojej☺ jak to było ze mną i moim mężem napisałam wyżej w komentarzach,cieszę się oczywiście że rozmawiacie ze sobą i że Twoja druga połowa odnalazła się w klimacie,brawo dla Ciebie. Jeżeli chcesz pogadać daj znać w komentarzu☺Powodzenia☺☺

        • Kasia zgadzam się z Mądrym Panem że „to sobie zmień” brzmi jak zachęta ;).
          Tak na poważnie to szkoda że po takiej rozmowie nawet nie spróbuje sprostać Twoim oczekiwaniom … Co innego jest powiedzieć że się czegoś nie lubi kosztując to, a co innego negować wszystko przed skosztowaniem.
          M. jestem bardzo chętna na rozmowę, wymianę doświadczeń…. Napisz w wolnej chwili. Pozdrawiam

  13. A mnie męczy co innego. Co z Su, z którą byłeś? Jak ona przyjęła rozstanie. Macie kontakt, czy jedna rozmowa i koniec? Pytam, bo jestem w takiej sytuacji. Mój Pan skończył wszystko na dwóch rozmowach telefonicznych po roku znajomości.

    • Wiem że moja uległa źle przyjęła rozstanie. Mimo wcześniejszych rozmów z nią, które miały na celu pokazanie jej co powinna poprawić, co zmienić, nad czym pracować bym był z niej zadowolony, nie potrafiła tego zrobić. Zatem ostatnie spotkanie to była tylko rozmowa o tym że jestem zdecydowany zakończyć znajomość wraz z obszernym wyjaśnieniem powodów dlaczego podjąłem taką decyzję. Przyznała mi w dużej części rację, choć nadal uważała że jest w stanie się zmienić. Jednak przez kilka miesięcy nie pokazała mi na to dowodów, zatem wiedziałem iż będzie to trudne dla nas obojga ze względu na dość mocno rozwinięte emocje i uczucia między nami. Nie utrzymuje z nią kontaktu, nie potrafiłbym rozmawiać z nią na stopie koleżeńskiej i przyjacielskiej po tak intensywnych przeżyciach i doznaniach jakie były naszym udziałem, nie potrafiłbym trzymać dystansu i nie angażować się ponownie emocjonalnie.

      • Tak jak czytam Wasze komentarze, to coraz bardziej utwierdzam się, że jednak łączenie uczuć z klimatem jest bardzo niebezbieczne. Zawsze myślałam, że to się da pogodzić, że przecież tak zaczęłam swoją przygodę z BDSM, to dlaczego nie miałabym skończyć. Ale po prawie dwóch latach 'poszukiwań' : różnych spotkań, znajomości widzę, że chyba łatwiej mi będzie wprowadzić waniliowego faceta, który zaakceptuje mnie całą taką jestem, niż utrzymanie związku z Dominującym facetem., dla którego nigdy nie jest się wystarczająco dobrą, idealną, doskonałą etc. Szczególnie, że zawsze głośno mówię w towarzystwie NIEbdsm, że lubię silnych i dominujących facetów 😉

        Rozstania w klimacie zawsze są bolesne, myślę, że w szczególności dla uległej strony. To jednak my się bardziej angażujemy emocjonalnie i nagle zostaje się odrzuconym. A skoro są uczucia, to dlaczego Dominujący odrzuca uległą stronę.. Te i podobne dylematy zawsze będą wadą klimatu. Przynajmniej z mojego skromnego punktu widzenia.

        Co do przyjaźni, ja ze swoim pierwszym i jedynym tak naprawdę Dominującym przyjaźnię po dzisiejszy dzień. I wiem, że zawsze on jak i ja możemy na siebie liczyć.

  14. Ja jestem na etapie szukania nowego Pana. Rozstanie boli do dziś. Potrzebowałam ostatniego spotkania ale mi go nie dał. Mam przez to żal, problem z zaufaniem. Było dużo emocji z mojej strony, bardzo mu ufałam, bo jak bez tego budować relację.

    • To już niestety ryzyko wpisane w taką relację. Dominujący może uznać iż nie musi się tłumaczyć uległej i po prostu mówi (nawet telefonicznie czy przez sms) „To koniec” bo uważa że ma takie prawo. Wydaje mi się, że wszystko zależy od bliskości i stopnia zażyłości jaka was łączyła, dystansu lub jego braku, tego jak do Ciebie podchodził i za kogo uważał. Skoro chciał zakończyć to w ten sposób w jaki zakończył to albo wiedział że będzie mu trudno zrobić to w cztery oczy na spotkaniu albo uznał że wystarczy to zrobić przez rozmowy telefoniczne bo tyle dla niego znaczyłaś. I zapewne jego zachowanie, Twój smutek i żal będzie kładło się mocnym cieniem na zaufanie do nowego Pana.

      • Od rozstania już trochę minęło, a ja nie jestem w stanie właśnie dopuścić nikogo do siebie zbyt blisko. Czuję się po prostu oszukana, bo byłam dobra uległa, starałam się, jeśli były jakieś uwagi to zawsze się poprawialam. Najgorsze, że to tak bez ostrzeżenia.

  15. Z moim facetem łączyła mnie wielka miłość. Ze względu na to nie utrzymuje z nim żadnego kontaktu, nie mogłabym być z nim na stopie kolezenskiej, za dużo nas łączyło. Nie mogę patrzeć jak chwali się swoją nową ledwo pełnoletnia, wspólna znajoma. Ja wiedziałam że ona ma coś do niego, teraz mogła wejść w jego życie. Po ponad pół roku po rozstaniu zrozumialam,że on nie był dla mnie. Zawsze chciałam by stał się dominatorem w związku. Ja chcę być ta druga w relacji, ta co wiernie czeka, robi obiadki jest grzeczna, ale nie w łóżku. Jest mi trudno znaleźć kogoś, kto nie ma żadnych powiązań z moimi znajomymi. Nie istnieje na portalach społecznościowych. Czaty mnie nie kręcą, nie lubię spędzać czasu w necie. PANIE DOMINATORZE BĄDŹ!

  16. Czy tam Was i nie wierzę… ja ma cały czas wyrzuty sumienia wiedząc jaka jestem 🙂
    A powiedzieć Mężowi?
    Może i skończyłam harward, ale spaliłabym się ze wstydu… nie mówiąc o tym , że to nieodwracalne .. jak bilet w jedną stronę
    Ale może jesteście młodsi i więcej Wam wolno 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.