Kary

Kara to nieodłączny element relacji, podobnie jak nagroda, choć ta niestety jest stosowana zbyt rzadko. A to szkoda, bo zawsze bardziej sprawdza się pozytywne nagradzanie niż negatywne karanie. Kary mogą być wymierzane przez Dominującego z różnych powodów: niesubordynacji, nieposłuszeństwa, braku szacunku, niewłaściwego zachowania lub odzywania się bądź z innego powodu jaki zostanie uznany przez niego za zasadny. Kara w zdrowych relacjach ma charakter dyscyplinujący, korygujący nieodpowiednie zachowanie. Ogólnie można ją podzielić na 3 sposoby:

1. Kary cielesne, czyli te zadawane przez dominującego na ciało uległej i mające wywoływać ból (w związku z czym nie są zbyt skuteczne w przypadku masochistek 🙂 ). Można zaliczyć do nich chłostę, spanking, pas, trzcinke, policzkowanie, brutalny anal lub anal na sucho itp. Oczywiście intensywność i długość trwania kary może być większa lub mniejsza, zależnie od podejścia dominującego i odporności uległej.

 2. Kary fizyczne, czyli te zadawane nie bezpośrednio przez dominującego na ciało uległej – np. silne związanie, długotrwałe unieruchomienie, przyjmowanie niewygodnej i bolesnej pozycji, leżenie na zimnych płytkach itp.

 3. Kary psychiczne, czyli zadawane bez dotyku i mające wywołać przykre emocje, uczucia, smutek a nie ból cielesny – np.: poniżenie, upokorzenie, odmowa orgazmu, zaniechanie/brak kontaktu np. na tydzień (wg mnie najbardziej bolesna i jednocześnie najskuteczniejsza kara ze wszystkich) itp.

Najważniejszą cechą kary powinna być jej nieuchronność. Czyli że jeżeli Dominujący powie że uległa zostanie ukarana to musi być stanowczy i tego dopilnować. Inaczej uległa może uznać że jej Pan wykazuje braki w konsekwencji swoich działań, i być może będzie starała się to wykorzystać na swoją korzyść. Przed karą uległa powinna wiedzieć za co jest karana, tak by miała świadomość co zrobiła źle, czemu zostaje ukarana i co musi zrobić by sytuacja się nie powtórzyła. Ja wychodzę z założenia, że lepiej przed zadaniem kary jest dać reprymendę, powiedzieć wyraźnie z czego byłem niezadowolony, co uległa zrobiła nie tak jak powinna, co nie podobało mi się w wykonaniu przez nią mojego polecenia. I dopiero gdy ten sam błąd zostanie popełniony ponownie ukarać ją. Dzięki temu będzie wiadomo czy uległa bierze sobie do serca uwagi, czy stara się być coraz lepsza i doskonalić swoje zachowanie, czy też nie interesuje jej kontrolowanie swojego zachowania i nie uczy się na błędach.

Sporym problemem mogą być kary wymierzane wg własnego widzi-mi-się Dominującego. Bezzasadne lub zachciankowe, nie mające odzwierciedlenia w nieodpowiednim zachowaniu uległej. Z jednej strony Dominujący decyduje i rządzi, więc teoretycznie ma prawo do takiego zachowania. Z drugiej jednak strony tego typu działanie będzie prowadziło do permanentnej niepewności uległej, obniżania zaufania do Dominującego, braku chęci by się starać skoro i tak cokolwiek ona zrobi bez względu czy będzie to dobre i właściwe czy złe i niepożądane będzie skutkowało karą.

Są również uległe które lubią być karane, bo to powoduje ból którego szukają. I aby go zaznać celowo i z wyrachowaniem są krnąbrne, nieposłuszne, pyskate czy marudne. W takim przypadku ból zamiast być elementem kary powinien być formą nagrody. Dzięki takiemu podejściu znikną ich niewłaściwe zachowania, bo będą wiedzieć że dostaną to czego pragną jako nagrodę za swoje posłuszeństwo, oddanie, bycie grzeczną i potulną. Czyli jak mówiłem na początku – lepiej jest nagradzać dobre zachowanie niż wychowywać przez karanie negatywnego.

14 Komentarze

  1. Trudno nie zgodzić się, że nagroda jest bardziej pozytywna.
    Jednak w momencie gdy uległa zawiniła kara jest swoistym oczyszczeniem. Pozwala na rozwój, motywuję. Myślę, że najważniejsze by po karze Dominujący wspierał uległą. Pozwolę sobie przytoczyć z innego wpisu : „… że to tylko kara a jemu nadal na niej zależy, że już po wszystkim. „.
    Pozdrawiam i dziękuję za ten wpis. 🙂

  2. O i tu mam pytanie. Moze MP mi odpowie, moze inny Pan. Byle nie panie, ktore lubia zlosliwie czepiac sie komentarzy i krytykować. Sytuacja – pan czegoś chce. Ale ulegla ma z tym problem. Duzy problem. Jest to granica i pan o tym wie, ze ulegla potrzebuje czasu. Pierwszy raz ulegla nie daje rady. Jest kara. Cielesna. No i drugie podejście. Ulegla znowu nie daje rady. Pan sila fizyczna wymusza to czego chcial jednocześnie zadając kare cielesna.
    Probowalam poradzić sobie z emocjami po tym, ale nie dało rady. Odeszlam. Tylko nasluchalam się, ze ja mam problem, ze nie rozumiem klimatu i nigdy nie znajde pana dla siebie.
    Ma rację? Moze jestem zbyt wrazliwa a może zbyt duzo od pana wymagam (w sensie wsparcia, cierpliwości ). Jak to jest z tymi karami i granicami?

    • Wydaje mi się że Twój pan nie miał racji. Jeżeli mieliście ustalone granice i próbował je na siłę przekroczyć bez Twojej wyraźnej akceptacji to nie jest właściwe postępowanie. To jest zbyt subtelna relacja żeby wymuszać pewne zachowania siłą fizyczną. I to on raczej nie znajdzie SU. Pozdrawiam

    • Wg mnie wszystko jest kwestią perspektywy i ustaleń. Dla jednych pewne polecenia są naturalne i do wykonania, dla innych przekraczają granice możliwości. Jeżeli dla Ciebie problemem było wykonanie polecenia to zasadne jest pytanie czemu Twój były Pan tak naciskał na wykonanie go. Czy chciał sprawdzić Twoje możliwości? Oddanie? Chciał abyś przekroczyła swoje granice? Czy może szukał pretekstu do tego, by rozstać się z Tobą? A może chciał pokazać wyraźnie i dobitnie kto tu rządzi? To niestety są już pytania do niego. A co do Twojej osoby to raczej ten dominujący nie był odpowiedni dla Ciebie lub brakowało mu wystarczającej empatii by dostrzec Twoje ograniczenia.

      • Dziękuję panowie 🙂 Tak. Dokładnie chodziło o to, żeby pokazać kto tu rządzi … Potem tylko zobaczyłam w jego oczach przerażenie moją reakcją. Nie spodziewał się, że aż tak zareaguję. Chyba myślał, że jestem silniejsza. Niby go nie winię, ale w moich oczach stał się oprawca. Nie panem.

  3. Nie chodzi o to ze zażądał. Ma do tego prawo. Chodzi o to, ze zrobil to siła. Brutalnie. A i tak dostalam kare. Mysle, ze nie ma znaczenia co to bylo bo kazda ulegla ma inna granice. Chyba, ze sie boisz, ze jestem jakas twoja byla su 😉 ale dobrze, odpowiem. Chodzilo o fisting. Nie moglam . Moje cialo odmowilo posłuszeństwa. A sila to byl koszmar, ktorego nigdy nie zapomnę.

    • Ewo. Moj pierwszy Pan marzyl o fistingu. Ja tego nie znałam i byłam przerazona gdy zobaczyłam co to jest. Ale nie chciałam zamykać się na nowe rzeczy. Zgodzilam się. Obiecał ze jesli bede chciala to przerwie a wrecz zażądał abym zasygnalizowala kres wytrzymałości. Na szczęście byl w tym wszystkim bardzo delikatny a dzieki temu i mnie było łatwiej. Doszlismy do pewnej granicy i przerwał, ale potem mieliśmy kolejne proby i bylo co raz lepiej.
      Jednakże jeśli zrobilby to siła jak w Twoim przypadku też rozwazalabym odejście. Pan i su to dla mnie relacja w ktorej każda ze stron ma czerpać przyjemność. Wspolczuje Ci takiego przezycia i życzę lepszego Dominujacego

  4. Ja uwielbiałam mojego Pana właśnie za to, że czułam się z nim bezpiecznie. Próbował ze mną różnych rzeczy ale reagował na każdy sygnał mojego dyskomfortu. I to w tym wszystkim było chyba najpiękniejsze – używał ale z szacunkiem i troską. W takiej sytuacji, w jakiej znalazlaś się Ewo odeszłabym.

  5. Dziękuję wszystkim za odpowiedzi 🙂 tak, nie bylo wyjscia-odeszlam, poniewaz utraty zaufania nie da sie juz odbudowac. Nie winie go nie bede zglaszac gwaltu ponieważ widzialam pozniejsza reakcje. Bylo widac ze sam sobie nie zdawal sprawy, ze NIE znaczy NIE. nawet u Su i ze taka będzie moja reakcja. Dexter -z pewnością to nie byles ty 🙂 mowisz po polsku 😉 tamten nie mowil 😉 ahhhh z tymi panami … niełatwo wybrać odpowiedniego 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.