Moje podejście do seksu z uległą

Całkiem niedawno usłyszałem, że to niemożliwe co piszę, że to nieprawdziwe, bo nie ma takich Dominujących, którzy tak dużo uwagi poświęcaliby uległej, jej emocjom, ciału, którzy chcieliby jej przyjemności. Bo przecież utarło się, że skoro Pan ma władzę i może robić co chce, jak chce i kiedy chce to stąd już tylko jeden mały krok do egoizmu, z którego nie trzeba się nawet tłumaczyć. Czyż Dominacja faktycznie nie opiera się w mniejszym lub większym stopniu na egoistycznej postawie dominującej osoby? W końcu uległa osoba robi to co chce Pan(i), nie podważa poleceń, nie powinna kręcić nosem, musi wyzbyć się własnych (egoistycznych) potrzeb i elementów oraz wymagania ich zaspokojenia. Godzi się brać tyle, ile dostanie i dawać tyle, ile chce otrzymać/wziąć osoba dominująca. Bo to jej przyjemność i zadowolenie się liczy a uległa  osoba powinna czerpać swoją przyjemność i zadowolenie z faktu spełniania i zaspokajania osoby Dominującej oraz jej potrzeb.

Szczerze powiedziawszy ciężko oprzeć się wykorzystywaniu pełnej kontroli i posiadania całkowitej decyzyjności wobec uległej osoby, by nie brać jak najwięcej do siebie. Przecież teoretycznie bez względu na to jak mocno egocentryczna będzie dominująca osoba to uległa połówka tej relacji jest od tego by spełniać potrzeby, zachcianki, polecenia i perwersje drugiej strony. Bez względu na to jak daleko posunie się w swoim egoizmie Pan czy Pani to su nadal nie może protestować, narzekać, marudzić i domagać się czegoś dla siebie.

Stąd też parę osób wyraziło zdziwienie tym, że moje podejście jest dość odbiegające od powyżej przedstawionego schematu. Że ja czerpię przyjemność z delektowania się przede wszystkim emocjami, ciałem, przeżywaniem  przyjemności i doznań przez su. Wynika to zapewne z tego, że poznałem klimat jako w pełni ukształtowany i dojrzały emocjonalnie 30+ latek, który dodatkowo już wcześniej czerpał większą przyjemność z dawania niż z brania. Po wejściu w bdsm przeniosło się na to na inny poziom, a może raczej zostało mocno poszerzone o całkowicie nowe możliwości zostające dotychczas poza moim zasięgiem (mimo posiadania pragnień i fantazji z nimi związanych). Od tego momentu nie było już ograniczania się, nie było rzeczy „zbyt perwersyjnych”, była swoboda w samorealizacji swoich fantazji i potrzeb zajmowania się kobietą. W tym przypadku uległą kobietą, co dawało samo w sobie dodatkowe bonusy 😉

Dla mnie orgazm nie jest celem pieszczot czy seksu a jego zwieńczeniem, słynną truskawką na torcie 😃 Jest wartością dodaną ale nie obowiązkową. Uwolnienie się od dogmatu orgazmu otworzyło drogę do większego, lepszego i bardziej  pełnego cieszenia się intymnością, bliskością, fizjologią kobiety, jej emocjami, reakcjami i doznaniami na to, co jej daję, co z nią robię lub… czego nie może doświadczyć w chwili ogromnego podniecenia. Przesuwanie granic jej doznań fizycznych, otwieranie na doświadczanie nowych emocji i przeżyć ściśle powiązanych z seksualnością i silnym podnieceniem, czasem wręcz zapoznawanie jej z nowymi doznaniami fizjologicznymi, do jakich jest zdolne jej ciało a o jakich nie miała pojęcia, było i jest nadal fenomenalnym przeżyciem nie tylko dla niej ale także i dla mnie. I to wszystko bez konieczności dążenia do orgazmu czy koncentrowania się na penetracji. Udało mi się zrozumieć, że dzięki swobodzie jaką mam, jaką daje kontrola i decyzyjność przyjemniejsze jest dla mnie podążanie drogą do celu (orgazm mój czy jej) niż samo go osiągnięcie. Można doznać tak wielu emocji (także skrajnych i następujących tuż po sobie), tak wielu doznań fizyczno-sensualnych, czerpać ogromną przyjemność z obserwowania reakcji uległej kobiety na mój dotyk, na szept, na lekkie muśnięcia czy też na przeciwstawne ostre, twarde i samcze traktowanie przy użyciu siły lub samej wagi i budowy mojego ciała.

Stąd moje odmienne podejście do seksu, nie tak duży egoizm jaki miałbym prawo mieć, bardziej nastawienie na emocje w czasie seksu i praktyk z nim związanych a nie tylko na bodźce fizyczne. I stąd też moja niepohamowana chęć by dotykać, pieścić, obserwować, bawić się ciałem su, by ją pobudzać, podniecać i dawać spełnienie (lub też nie dawać, jeżeli taką będę miał ochotę 🙂 ), by koncentrować się na jej ciele i przyjemności bo to daje mi autentycznie satysfakcję. Przyglądanie się jak drży z podniecenia, oglądanie ścieżek  soczków biegnących w dół jej ud, obserwowanie mocno sterczących sutków, słuchanie przyspieszonego oddechu, delektowanie się jak musi kontrolować swoje dłonie by nimi nie ruszać, trzymać je przy sobie, walkę z chęcią by krzyczeć, jęczeć, poddać się swojemu ciału i temu, jak ono reaguje. Aż w końcu oglądać jak błaga o spełnienie, jak prosi bym pozwolił jej dojść bo nie jest w stanie wytrzymać więcej  skurczów i napięcia mięśni.

Paradoksalnie uległe osoby zrozumieją, o czym mówię, bowiem im także daje przyjemność dawanie a nie branie, czerpią spełnienie ze sprawianie przyjemności i zadowolenia. A może tu się kryje mój  egoizm, że lubię widzieć bliskość ekstazy kobiety, wysoki stan jej podniecenia, ogromną wilgoć bo wiem, że to dzięki mnie i mojemu dotykowi oraz działaniu jest taka i tak reaguje?

Dbanie o przyjemność i spełnienie uległej osoby daje także inna korzyść. Ona widzi, że Dominujący nie jest egoistą, że daje bardzo dużo z siebie, że chce także podniecenia i zadowolenia su, przez co daje jej ogromne poczucie bezpieczeństwa, głębokiego zaufania, silnej więzi, właśnie opisywany wcześniej brak nastawienia na samospełnienie w aspekcie seksualnym dostępnego na wyciągnięcie ręki. To ją motywuje do większego starania się, by być lepszą, to ją nakręca do tego, by dawać z siebie więcej, by wręcz samej odwdzięczyć się z pasją za przyjemność, jakiej doznała. W pewnym momencie może to być ciekawe perpetuum mobile, gdzie ona chce się odwdzięczyć za przyjemność jaką dał jej Pan a on za to, co ona mu dała 🙂 I wzajemnie się nakręcają…                   W zasadzie to oboje są uzależnieni od siebie, od tego co dostają i dają drugiej stronie. Pan daje dominację, władczość, samcze podejście, dziki i wyuzdany seks czyli to, czego w kwestii seksu bardzo potrzebuje uległa. Ona z kolei daje mu  swoje ciało, podporządkowanie, gotowość i akceptację dla jego perwersji, otwartość na fantazje i praktyki. Czyli to czego on pragnie.

Prawdziwe piękno tkwi jednak w połączeniu praktyk cielesnych oraz stricte seksualnych z psyche, klimatyczną więzią, z oddaniem, z przynależnością, z emocjami. Gdzie su daje i czerpie nie dlatego, że musi, że powinna ale dlatego, że tego pragnie i bardzo chce. Jakże się różni pieszczota penisa Pana ustami su gdy ona sama prosi i błaga o taką możliwość od sytuacji, w której robi to bo dostała takie polecenie. Pasja, namiętność, pragnienie, by pokazać swoją uległość przez oddanie wkładane w ruchy dłoni, ust, języka, w spojrzenie. Albo w innym wydaniu połączenie emocji i seksu, gdzie Pan siedząc okrakiem na udach leżącej na brzuchu su wchodzi w nią pomiędzy jej mocno ściśnięte nogi ale robi to powoli, delektując się widokiem znikającego w niej penisa, wychodzącego z powrotem całego mokrego i błyszczącego, by za moment zanurzyć się znowu jednym, powolnym ciągłym ruchem. Do tego mocne trzymanie za biodra, albo dawanie klapsów, albo też trzymanie mocno za kark, głowę czy włosy i przyciskanie do łóżka/podłogi/trawy. Połączenie doznań wzrokowych, seksualnych, poczucia władzy i możliwości danej sytuacji. Wejść głębiej? A może szybciej  jednym gwałtownym ruchem? A może zostać w środku i nie poruszać się? A może zmienić dziurkę? Bez pośpiechu, delektując się sytuacją, emocjami, reakcjami ciała swojej su, jękami i tym jak odczuwane jest jej drżenie między jego udami…

Tak… Zdecydowanie wolę dawać niż brać i tęsknie za tym wszystkim, za możliwościami jakie daje kobiece uległe ciało, jakie daje posiadanie su na własność. Zabawy nim, pieszczoty, korzystanie z niego wedle uznania. Zostaje mi nadal szukać takiej kobiety, przy której będę mógł znowu poczuć to wszystko ponownie…

53 Komentarze

  1. Jakie to piękne… Kobieta, która zostanie Twoją su będzie prawdziwą szczesciara. O to właśnie chodzi w bdsm. Niestety, większość mężczyzn tego nie rozumie. Uwazaja, ze my pragniemy klapsow, wyzwisk i wiazania i nie robia nic, zebysmy my ich pragnely jako mezczyzn. A potem zdziwienie, ze suka a odeszła 😉 Ale może przeczytają ten wpis… Np . mój ostatni pan postanowił się na mnie wyżyć za pomocą odwolywanych spotkań i manipulacji. Tak, zebym poczuła, że nie jestem taka wspaniała, żebym go pragnęła bardziej bo miesiąc się nie odezwie, ze wtedy zatesknie. Ze jak mu mówię, ze go pragnę to twierdził, ze wie ale ma to gdzieś. Chciał mnie złamać, bo uważał, ze jestem zbyt pewna siebie. A jako uległa nie powinnam. I złamał, odeszlam. Miał łzy w oczach. Może jego nastepna su będzie miała lepiej, może to ja tu byłam dominująca i coś mu pokazalam. Paradoksalnie, jak patrzylam w jego oczy , widziałam fascynację, szczęście przy mnie i to jak jest mu ciężko, ze mnie zle traktuje. Widuje go i widzę, ze brakuje mu mnie jako su, tylko, ze ja już nic nie czuję. A on, mimo rozstania, nadal próbuje mi dokuczyc .
    Dlaczego tak niewielu jest dominujacych jak MP na tym świecie?

    • Tak jak Dominujący kształtuje uległą na swoją modłę, tak ona kształtuje relację…
      Przynajmniej ja tak to widzę (choć sama dopiero się uczę:) ).
      Bywam niepokorna, pyskata, czepliwa… i mój Pan o tym wie. Wie, że nie będę w stanie całkowicie pozbyć się tego, wie, że nie chcę się tego pozbywać – i zaakceptował ten fakt. Moja pewność siebie może się ujawniać dzięki temu ;). Ja w zamian wiem, że w wyznaczonym przez niego czasie nie ma miejsca na takie zachowania, a jeśli wystąpią – będą konsekwencje.
      Za to fascynuje mnie, że Ty już nic nie czujesz…. we mnie zawsze zostają jakieś uczucia. Po Panu zostanie ich wiele… ale to kiedyś, jak najpóźniej :).

      • Chodziło mi o to, ze są panowie, którzy albo nie potrafią dobrac odpowiedniego sposobu, zeby ukształtować kobietę na swoją su, albo mylą bdsm ze zwykłym wyzywaniem się. Nie chodzi o pyskowania, czepliwosc itp. Mężczyzna, o ktorym mówię w momencie kiedy wyczul, ze juz czas na obroże, robił wszystko, zebym poczuła sie bezwartosciowa. Ze nie tak atrakcyjna, nie tak dobra, ze generalnie do niczego. I przede wszystkim nie warta jego. No i nikogo innego oczywiście. Czy na tym polega bdsm? Oczywiście, ze nic nie czuję. Jestem dojrzałą kobieta. Potrafię sobie wytłumaczyć dlaczego ktoś postepuje tak, zeby kogoś zniszczyć. Grzecznie przygladalam się temu co robi i wykonywalam polecenia, z dnia na dzień tracąc fascynacje panem a widzac w nim pogubionego lub zakompleksionego człowieka. To jest ta pokusa pelnej kontroli, o której mówił MP. Niektorzy mezczyzni uważają, ze z ulegla kobieta moga zrobic wszystko, nie dajac nic z siebie. A ona i tak będzie zadowolona -bo przecież jest su.

        • Ja mam jednak problem z tą obrożą… nie wiem co oznacza termin „czas na obrożę” dla innych. Ja czuję, że ją mam odkąd powiedziałam TAK, będę Pana su… nie mam obroży od Pana. Nie czuję nawet potrzeby.
          Dla siebie i Niego noszę choker skórzany – jako symbol.
          Świadoma też jestem przemijalności wszystkiego – więc wiem, że z czasem to co mamy się skończy, ale we mnie pozostaną uczucia. Zawsze zostają. Ja jedynie wpływam na to aby pozostały te wartościowe, te, które chcę by nie przeminęły.
          Dla mnie nieczucie niczego oznaczałoby całkowitą porażkę (podkreślam, że dla mnie) i stracony czas. Oznaczałoby, że w relacji nie było niczego wartościowego…
          Co do poczucia się bezwartościową… rozmawialiście o tym? Po co to robił?
          Jeśli chciał zakończyć relację mógł Cię odprawić… może miał potrzebę na nowo odbudować Twoją wiarę w siebie po tym jakby Ci ją odebrał? Trudno jest poznać czyjeś pobudki bez szczerej rozmowy…
          A na to co pisze MP należy uważać ;). Dlatego ja nie czytam, o!

          • OMG. . Sprawić, zeby kobieta poczuła się do niczego po to, żeby potem odbudować jej poczucie własnej wartości. .. nie… zdecydowanie to nie jest dla mnie bdsm tylko choroba psychiczna… relacja nie była bezwartosciowa bo jednak mialam fajny sex 😉
            Dlaczego mnie nie odprawil? Bo potrzebowal tego. Potrzebowal sie na kims wyżyć za swoje kompleksy. Z takimi osobami spotykamy się w życiu, pracy, rodzinie i niestety, sa tacy również wśród niby – dominujacych panów. Szukają slabych osób, które wezmą na siebie ich zle emocje. Nie ma to nic wspólnego z dojrzaloscia i szczeroscia. To jedynie chęć poczucia, ze istnieje na świecie ktos bardziej beznadziejny niz oni sa w swoim mniemaniu.
            Bądź więc szczęśliwa , ze jesteś su pana, ktory jest dla Ciebie odpowiedni .
            Mi akurat odpowiada to co pisze MP. Pasuje mi jego dojrzalosc i myślę, ze ten blog moze wiele wnieść w postrzeganie bdsm przede wszystkim panow. Mam przynajmniej taką nadzieję ;).

          • Tak jak pisałam wcześniej… razem tworzyliście relację. Razem odpowiadacie za to jak ona wyglądała. W moim odczuciu uległa ma bardzo duży wpływ na relacje między nią a Panem (to przecież ona robi z niego Pana).
            Fajnego seksu nie nazwę relacją… nawet jeśli po tyłku w nim dostanę… ba nawet związana tak nie powiem (ani przypalana;) ).
            Mój Pan… uszczęśliwia mnie to, że jest i jaki jest – pracujemy nad tym wspólnie każdego dnia.
            Co do pisania MP – bez wątpienia potrafi i to powód, dla którego nie czytam :).
            Trafiłam na ten blog własne przez słowa, które z niego wypłynęły i przyciągnęły moją uwagę. Śmiem twierdzić, że treści, które można tu znaleźć przemawiają do niejednej uległej, jak również do niejednej kobiety nie będącej uległą.
            Do mnie przemawiały, uwodziły mnie, były obietnicą czegoś – dlatego z bólem ich nie czytam (ułatwia mi to zakaz od Pana:)).
            Znalazłam wyjście w postaci czytania komentarzy… do czasu aż zostanę przyłapana.
            Co do zmian w podejściu pseudo-panów dzięki temu blogowi… widzę więcej zagrożeń niż korzyści, ale to już zależy od uważności kobiet i ich instynktu samozachowawczego ;).

            Podsumowując – nie wierzę, że nie czujesz nic. Posądzanie kogoś o chorobę psychiczną związane jest z emocjami. A tak przy tej okazji przypomniały mi się pewne słowa:
            Zdrowie psychiczne jest nieustannym procesem przystosowywania się za wszelką cenę do rzeczywistości / Morgan Scott Peck

          • Wiesz, niewazne. Widzę, ze moje słowa po prostu zostały odebrane jakos dziwnie 😉 niech więc będzie tak jak uważasz 😉 Co do MP i tego co pisze to już rozumiem dlaczego nie czytasz. To wszystko jest jak marzenie dla uleglej kobiety. Ja takiego pana jak MP w życiu mialam i mimo, ze minęło 10 lat to tęsknie nadal. Teraz dziela nas tysiące km i łączy tylko kontakt mailowy. Wiec wiem, ze tacy mężczyźni i taka relacja , o której MP mówi we wpisie jest możliwa. Kazda z nas moze miec rozne podejście do bdsm
            Dla mnie to przede wszystkim uwielbienie Pana, ale tez szacunek z jego strony za to, ze mu się oddaję w całości. Mój idealny pan sprzed 10 lat uwielbial to, ze gdy idzie ze mną powiedzmy na imprezę, podrywaja mnie inni mężczyźni . Czul sie wtedy dumny, ze ja jestem jego własnością a ja go tak ubostwiam, ze nigdy nie pomyślę, zeby go zdradzić. Nawet jeśli tych adoratorow będzie tysiąc. Moj nieidealny pan w momencie kiedy zauważył, ze ktoś chce mnie poderwać (pracujemy razem, wiec byl świadkiem, ze ktoś mnie gdzieś zaprasza), postanowił uświadomić mi, ze jestem brzydka i bezwartosciowa. A przecież jest odwrotnie 😉 . Ale niewazne. Przeczytaj prosze wpis MP jak on pisze powyżej o relacji z Su. To jest to do czego się odnioslam. A najlepsze jest to, ze to rzeczywiście jest możliwe i my, ulegle kobiety na to naprawdę zaslugujemy. Swoją drogą
            Drogi Madry Panie
            Jak to możliwe, ze tyle kobiet uwielbia to co piszesz, dla wielu jesteś ucielesnieniem marzeń , na tyle, ze nawet mojej rozmowczyni pan zakazal Cie czytać 😉 i nadal nie masz swojej su?
            .

          • Bo odległość, bo mąż, bo dzieci, bo wiek nie ten, bo inne spojrzenie na klimat, bo wygląd nie pasujący w oczekiwania, bo brak chemii, bo … I tak mogę jeszcze wymieniać 🙂

          • Oczywiście, że BDSM jest **chore**. To klasyczny schemat przemocowy. I tyle. Jedni to lubią inni nie. Można i zniszczyć człowieka i można się dobrze zabawić.
            A można i bawić się niszczeniem. ;-]]]]

    • Są……….Pan to nie tylko Pan jest to tez mężczyzna ,a jestesmy tylko ludźmi mamy uczucia..Rzeczywistość i fantazja……………..dwa różne światy ..szacunek i zaufanie łączy oba pozdrawiam

  2. truskawka na torcie?? 😀 Nie lubisz MP wisienek ?? 😀

    I jak zawsze..czytając o Doskonałym Panu coraz więcej budzi się we mnie wątpliwości czy dobrze robię brnąc dalej..

  3. Bardzo dobrze i trafnie napisane, sprawić by „su” chciała więcej od siebie dawać, czuć jej uwielbienie i pasję. Niestety obecnie prawie wszyscy chcą wszystko na już, szybkie jedzenie, szybkie spełnienie zachcianek, a później pustka, do znalezienia kolejnej zabawki. Dziękuję za ten post.

  4. Zgadza się … jak jest wzięź między dwoma osobami wtedy wszystko dzieje sie „samo”. I oddanie jest elementem oczywistym – nie ma zastanawiam się czy kalkulacji: warto/nie warto. Słowo /spojrzenie / gest i SU wie co ma robić … bo czuje jak sprawić przyjmność. Też mi tego brakuje :))) Zgadzam się z Aną teraz wszystko mamy na wyciągnięcie ręki nie umiemy cieszyć się i szanować to co prawdziwe, szczere i zbudowana wspólną pracą. Budowanie zaufania nie jest łatwe.

  5. A ja myślę że kobieta uległa jeśli będzie czuła że to JEJ Pan to będzie czerpała niesamowita rozkosz, spełnienie i szczęście tym że daje mu sobą rozkosz. Będzie sama dawać i nie trzeba będzie mówić jej nic a sama bedzie sie pchala żeby jak najwięcej dac Panu siebie, swój ból, podniecenie, przyjemność. Wtedy będzie spełniona. Będzie ona dawać ale Pan jeszcze więcej odda i bardziej ;). Hmm tak inna kwestia tak nie będzie mogła marudzić, narzekać to nie wskazane ale zawsze może prosić lub błagać a wtedy może uda lub nie zmienić choć trochę postanowienie Pana ;). Wielu z nas tego brakuje ale może szukamy tam gdzie nie trzeba ? I patrzymy na to co nie powinniśmy? Wygląd można zawsze zmienić ale dusze już nie.. Pozwólmy poznać najpierw dusze a potem… Kto wie ;).??

  6. Tak,to jacy jesteśmy i jak odbieramy drugiego człowieka świadczy o nas samo zachowanie.To ono otwiera zwierciadło naszej duszy.Nie słowa wylane na papier czy opis własnych emocji i pragnień.Twymi słowami można się karmić,bowiem przeszywają ciało i umysł jak impulsy zalewajace i przemawiajace w znanym mi jezyku.Twoja tęsknota bardzo to pokazuje,w słowach kierowanych do czytelników.W Twoim podejsciu do klimatu jest wyczuwalna szczerość w naturalnym zachowaniu dominujacego i szanujacego własne i cudze wartości,a to świadczy i mówi samo za siebie.Szkoda tylko,że tak wiele kobiet pada ofiarą oszustów,którzy drastycznie zmieniaja ich punkt myślenia w kwestii klimatycznej.Moj znajomy kiedyś powiedział,że ludzie w polsce zrobili z bdsm straszny syf i że ciężko mu się na to patrzy będąc osobą dominującą,że wiele lat temu było zupełnie inaczej i ludzie się tym nie wychwalali jak to jest teraz miedzy sobą.Oczywiście kto jak lubi,ale moim zdaniem najlepsze relacje klimatyczne mają odbiór w partnerstwie stałym jako bardzo bliscy i kochajacy się ludzie.Oczywiście wartości najpierw trzeba pokazać,a nie w pierw się nimi chwalić,bowiem wszystko ma odzwierciedlenie w naszym zachowaniu,dlatego Tobie jak i Twoim czytelniczką życzę bardzo dużo szczęścia w znalezieniu co prawda tych szczególnych partnerów,a tym co mają tylko seks w głowie szukania w innej sferze seksualności społecznej:).

  7. Piękny wpis. Chyba jeden z bardziej osobistych Twoich na tym blogu Mądry Panie. 🙂

    Ja myślę, że nie tylko dominacja, ale i uległość jest czasem bardzo egoistyczna. Paradoksalnie najbardziej wtedy właśnie, gdy uległa odczuwa głębokie spełnienie i satysfakcje, dając przyjemność Panu, zadowolenie. Sprawiając, że On jest z niej zadowolony dumny i spełniony przy niej. Daję Panu spełnienie… Dla mojego spełnienia. Bo to daje mi spełnienie. Daję, bo… Sama coś z tego mam. I to nie byle co. Bo spełnienie nie jest byle czym. 😉 Co to jest, jak nie egoizm? Pełnia egoizmu i oddania jednocześnie, to jest coś niesamowitego i fenomenalnego. Możliwego chyba na taką skalę tylko w klimatycznej relacji. To przewrotne i piękne moim zdaniem.

    Najważniejsze jednak jest dopasowanie. I to by obie strony chciały i były w stanie dawać z siebie tyle ile oczekuje druga osoba. I odwrotnie – brały tyle ile tamta druga strona jest w stanie i chce dać. To jest trudne, ale nie niemożliwe. Wymaga jednak samoświadomości, wysiłku i zaangażowania w relację tak Dominującego jak i uległej. Tu nic samo się nie zrobi. Ale jeśli jest wzajemne dopasowanie i to zaangażowanie właśnie, to oboje będą się wzajemnie inspirować – nakręcać, jak sam to ująłeś.

    Co do WISIENKI na torcie 😉 – orgazmu… Ze swojej perspektywy mogę powiedzieć, że ciężko mi jest gdy go nie ma. Ale z drugiej strony nie wyobrażam sobie by orgazm miał być celem samym w sobie. Dla mnie (jeśli jest mi on dany przez Pana) bardzo ważna jest właśnie ta droga do niego, o której piszesz (piękne porównanie) niż samo jego osiągnięcie. To jak ze zdobywaniem górskich szczytów (czy to może być przypadek, że orgazm inaczej nazywamy „szczytowaniem”?!) Samo zdobycie szczytu daje w pierwszej chwili satysfakcję. Ale tak naprawdę, najfajniejsza w tym wszystkim jest droga do niego i to co po drodze się spotyka, doświadcza. Tu chyba trochę podobnie. 🙂

    Życzę Ci Mądry Panie w Nowym Roku w końcu spełnienia. Osiągnięcia równowagi między braniem i dawaniem, z odpowiednią, dopasowaną do Ciebie su u boku. Taką, która będzie dawała Ci tyle ile chcesz i brała tyle ile dasz. Taką, która będzie chciała wziąć tyle ile będziesz mógł i chciał dać. I będzie sama chciała dać tyle ile będziesz chciał otrzymać…

  8. Takie podejście to najlepsze co mnie spotkało. Do tej pory uważałam, że bdsm to bicie, poniżanie, bicie, ostry seks i jeszcze więcej bicia. I to lubiłam… Aż do wtedy, kiedy poznałam swojego Pana, który z upodobań przypomina Ciebie. Moje pojęcie na temat bdsm zmieniło się o 180 stopni. Teraz nie wyobrażam sobie bycia inną uległą niż taką jaką jestem dla swojego Pana.

  9. Marzenia, oczekiwania, pragnienia… ta droga może być bez końca a cel zbyt odległy z czasem nieosiągalny. Zycie i czas nie stoją w miejscu… im większe marzenia, tym trudniejsze ich spełnienie…czasami niemożliwe.. można się obudzić z poczuciem żalu, tęsknoty, rezygnacji, niespełnienia.

  10. To wszystko, co piszesz jest piekne! Nie mam duzego doswiadczenia, nie zawsze bylam posluszna. Ale od pewnego czasu zdalam sobie sprawe, ze wlasnie tak to dziala, jak opisujesz. Jezeli Pan jest dobry, pokazuje, ze zalezy mu na rozwoju su, na tym, zeby stala sie lepsza, wyzwolila sie, to su czuje sie lepiej i z checia wykonuje polecenia. A wrecz jest zadowolona, jesli moze zrobic cos dla Pana;) bo chce, zeby on byl z niej dumny. I chyba o to tutaj chodzi. O ta dume:)

  11. Witam.
    Kurcze, po przeczytaniu tego wpisu czuje jakbym czytał o sobie. Genialnie ubrałeś w słowa większość moich myśli. Ja też zawsze byłem i jestem dawcą rozkoszy i spełnienie daje mi „podążanie do celu”. Też w klimat wszedłem w wieku 30+, dokładniej 32 lat, ponad rok temu i nieśmiało – bo sam nie rozumiałem co się ze mną dzieje – zacząłem wciągać w to żonę i jak się okazało ją też to kręci. Też poczułem że po przekroczeniu progu tego pokoju otworzyły się nowe wspaniałe możliwości, o których kiedyś tylko po cichu fantazjowałem. Cóż za cudowne uczucie uświadomić sobie że te fantazje mogą zostać spełnione i to z osobą która jest dla mnie najważniejsza i którą kocham nad życie, z moją żoną… Z moją su ☺️

    Bardzo dobry blog!
    Wiesz, jako początkujący Pan mam wiele pytań, niejasności i w ogóle wszystko to wciąż układam sobie w głowie, więc na pewno wyślę Ci maila z kilkoma pytaniami czy prośbą o wskazówkę lub opinie jeśli nie masz nic przeciwko temu. Nie będę owijał w cotton. Twój punkt widzenia bdsm jest bardzo zbliżony do mojego więc najzwyczajniej w świecie chciałbym z Twojego doświadczenia skorzystać by stać się jeszcze lepszym Panem dla swojej su.
    Pozdrawiam

  12. Czytam Twojego bloga od niedawna MP i wchłonęłam go całego w ciągu kilku dni. Po pierwsze piszesz wspaniale i bardzo lekko a po drugie mimo iż rzadko to robisz to udostępniasz mnóstwo istotnych i ciekawych informacji dla osób baraszkujących w klimacie bdsm. Jestem Twoją fanką i proszę pisz więcej!

    Jeżeli chodzi o mnie to wiem doskonale, że zawsze posiadałam naturę uległej. Ciekawostką jest jednak to, że jestem także demiseksualna tj że seks bez mocnych uczuć (zwłaszcza miłość) oraz praktyki z nim związane dla mnie nie istnieją. Brzmi dziwaczie, ale tak mam i już. Większość swojego seksualnego żywota nosiłam się z tajemnicą mojej uległej osobowości. Mając kilku partnerów trafiałam na tzw pseudo Masterów oraz dwóch w pełni świadomych swoich preferencji. Pierwszym z nich był mój ex mąż, którego praktyki niestety mi nie odpowiadały (brakowało w nich takiego „żaru” jaki opisujesz w powyżym). Nie otworzyłam się przed nim i nie przyznałam do swoich potrzeb, ponieważ czułam, że nie jest tym którego pragnę w klimacie bdsm.
    Drugim Masterem okazał się być człowiek, który pojawił się w moim życiu przypadkiem, stał się moim przyjacielem w życiu codziennym i przy którym po cichu zaczęłam marzyć o tym aby stać się jego uległą. Im więcej czasu mi poświęcał, im więcej rozmawialiśmy o swoich przeżyciach, sprawach codziennych, zainteresowaniach, pasjach, problemach i marzeniach tym bardziej odczuwałam potrzebę służenia mu całą sobą. Wiedziałam doskonale, że ma osobowość dominującą, ale czułam też podświadomie, że będzie dla mnie idealnym Panem.
    W naszym klimacie najpierw pojawiła się przyjaźń, i zaufanie, które z czasem (pomimo naszych podświadomych sprzeciwów) zamieniły się w miłość. Poźniej przy naszym pierwszym spotkaniu (tak najpierw pisaliśmy i rozmawialiśmy kilka miesięcy bez pełnej świadomości naszych aparycji) powstał ogień, którego jak sądzę nie da się ugasić 🙂 Okazało się, że miałam absolutną rację co do preferencji mojego p
    Pana i jest On z natury Masterem przez ogromne M! Mimo, iż wcześniej nie stosował tego typu praktyk na poprzednich partnerkach to przy mnie zaczął się otwierać i robić ze mną to na co ma ochotę. Ja natomiast po raz pierwszy w życiu zapragnęłam służyć całą sobą, oddać swoje ciało, umysł, pragnienia i dać poprowadzić się ścieżką bdsm. Mało tego.. w bardzo krótkim czasie zrobiłam dla niego coś co do tej pory uważałam za granicę absolutnie nie do przekroczenia! A teraz czekam na więcej!
    Obecnie widzę w tej relacji ogromny potencjał a mój zapał do zadowalania mojego Pana nie ma końca. Co prawda mam pewne problemy z przełamaniem się do niektórych czynności (kompleksy związane z ciałem), ale ciepło mojego Pana, jego opiekuńczość a zarazem stanowczość i konsekwencja po woli bużą moje bariery będące niegdyś nie do pokonania.

    Czemu piszę ten post?
    Piszę go po to, aby (na podstawie poprzednich Twoich wpisów MP) uświadomić i Ciebie i czytelników będących w klimacie, że w najmniej oczekiwanym momencie można trafić na idealnego Pana bądź uległą i poczuć pełnię spełnienia. Ja mam to szczęście, że mimo początków Naszej przygody w świecie bdsm trafiłam na Mastera, którego przekonania i postępowanie są bardzo bliskie Twoich MP. Czyli są po prostu idealne w moich oczach i w preferencjach wielu su 🙂
    Mój Pan jest stanowczy, zaborczy, nie znoszący sprzeciwu, ale za razem ciepły, troskliwy i dba o moje szczęście oraz spełnienie. Kocha bawić się moim ciałem, sprawdzać, testować i przesuwać granice. Potrafi też przyłożyć siarczystego klapsa a po chwili całować mnie namiętnie i patrząc mi w oczy powiedzieć jak bardzo jestem dla niego ważna i jak bardzo jest szczęśliwy mając mnie tylko dla siebie.
    Ja natomiast staram się z całych sił aby być dla mojego Pana idealną uległą. Marzę np o tym aby przejął nade mną pełną kontrolę przez 24h.

    Dodatkowo mogę od siebie dodać, że gdy wchodzą w tego typu relacje silne uczucia i emocje to jest to perfekcyjna symbioza bdsm. Może nie każdy się z tym zgadzać, ale takie jest moje stanowisko w tej sprawie.

    Życzę Ci MP oraz Wam Panowie oraz su abyście i Wy trafili na kogoś tak idealnego w Waszych oczach, odczuciach i preferencjach (a nawet sercu) na jakiego ja obecnie ja mam okazję trafić 😉
    Pozdrawiam

  13. Bardzo bliski mi wpis gdyż sama byłam w tego typu relacji. Najpiękniejsze półtora roku mojego życia. Chyba nie ma nic cudowniejszego niż pełne otwarcie się dwóch osób na siebie.
    Każdy dotyk, pocałunek czy również słowo jak i gest wywołują odmienne reakcje.
    Zarówno on jak i ja czerpiemy z tego przyjemność zwyczajnie nakręcamy się wzajemnie. Wszystko przepełnione wielką dawką zaufania, które popycha nas do przekraczania kolejnych granic. Poranki kiedy chcemy się wzajemnie zaskakiwać i dawać z siebie wszystko by sprawić drugiej stronie przyjemność.
    Jednak żeby uzyskać taki efekt należy moim zdaniem zbudować relację partnerską, w której razem dajemy z siebie: zaufanie, fascynację, długie rozmowy, akceptację i przede wszystkim czas. W moim przypadku wszystko rodzi się w głowie sex jest wyłącznie tego odzwierciedleniem. Można by długo pisać ale co dobre zawsze kiedyś się kończy. Dziś jestem na etapie poszukiwań i przytłacza mnie zdecydowana większość dominujących, którzy pragną sprowadzić kobietę do parteru i narzucić jej każda swoją zachciankę.

  14. Szczerze bardzo dobrze rozumiem ten wpis… właśnie o to chodzi. Od lat czułem, iż z przyjemności dotyku i obserwacji czerpię większą przyjemność niżeli z samego aspektu fizycznego. Tzw „nakręcanie sytuacji” jest o wiele bardziej władcze niżeli spełnienie. Uległa jest przede wszystkim kobietą. Sam szacunek do kobiety nie pozwala mi na to by sprowadzać ją do parteru ( bynajmniej na początku znajomości 😀 ) Podoba mi się podejście…W 100 % popieram i polecam

  15. Może racja że su jest bardziej chętna, ja np nie jestem su, jestem tzw. dno, a poznałam teraz kogoś kto ma super konwencje i czuje klimat, natomiast jednak nie potrafię byc su, to że jesten jakby bardziej swiadoma drugiej strony od praktyki wyłącza ze mnie emocje, o których opowiadacie z czułością. Mam naturę największego dna i nawet mądrzy panowie mają ze mna problem.

  16. Nigdy nie będę su, ponieważ brakuje mi tego emocjonalnego aspektu relacji z Panem, widzę konkrety zamiast tego co wynika z więzi, wszystko co obejmuje praktyczną stronę bdsm, mam świadomość ról, własne wizje uległości, które roztaczam w kontakcie z osobą dominującą, nie występuje w związku ani relacji, wyłącznie w scenie, jako osoba pasywna, lub aktywna, która jest pod kimś w hierarchii, i wykonuje polecenia tego kto nade mną góruje, ale nie dominuje mnie w sensie psychologicznym tylko fizycznym i energetycznym. Bardzo trudno znaleźć pasujące do mnie osoby, bo w większości przypadków ludzie łączą uczucia i sex, a dla mnie to nie istnieje tylko sam akt bycia elementem, rzeczą.

  17. Poczytałam i dużo tu emocji, które są piekne, trudno mi się z nimi identyfikować, ale zapewne dlatego su jest dla Pana tak ważna i vice versa. Też poznałam fajnego Pana, czy bedzie potrafił robić tak wiele rzeczy z dystansem do samego siebie i widzieć mnie jak materię.

  18. Najlepiej porozmawiaj ze swoim Panem o wątpliwościach,jakie Cie dręczą i o swojej potrzebie bycia uprzedmiotowioną. Myślę, że jedną z ról Pana jest opieka nad su, w tym także pomaganie jej w rozwianiu wątpliwości bądź znalezieniu rozwiązania.
    Ja zawsze mówię mojemu Panu o tym, co mnie niepokoi i jeszcze nigdy się na nim nie zawiodłam 🙂

  19. Moj Dom właśnie taki jest..nie rozumiałam tego na początku, przeciągał sex godzinami, bez własnego orgazmu..a mi dawał bez końca. Ten opis pasuje też do sexu tantrycznego, ciekawe to wszystko.

  20. Witam. Przeczytalam tutejsze wpisy i przedstawie po krotce siebie. Jestem absolutnie zielona w tym temacie. Niedawno jednak poznałam faceta,który sugeruje mi, że przyjdzie taki czas i moment, że będę uległa i nie będę miała mozliwosci sprzeciwu (oczywiście dodam że wszystko jest ze smakiem wynika z Naszej rozmowy i relacji – po prostu to tak w wielkim skrócie przedstawiam). Obecnie nasze zbliżenia erotyczne są na etapie że on mnie związuje sznurami, dostaje klapsy czyli wszystko wychodzi na to że mam być tą uległa. Nie wyrazam sprzeciwu robie poslusznie to, co mi kaze. Wynika tez z tego, ze to dopiero poczatek i krok po kroku bada teren – sprawdza moje granice otwartosci i to, na ile moze sobie pozwolic.. Nigdy nie praktykowałam BDSM ale widzę że jest to coś, co chciałabym poznać bliżej głębiej nie tylko jako sex. Zatem chciałabym się zapytać – jak na co dzień powinnam traktować Pana. W jaki sposób pokazać mu że chce być uległa ale też chcę żeby on się starał opiekował mną i dawało to poczucie. W jaki sposob pokazac mu, ze chyba rozumirm Jego intencje ? Oraz czy powinnam wprost zapytac czy mam byc jego su, czy po prostu to samo widac? Być może są to banalne pytania ale po wypowiedziach tutaj mysle ze dla mnie calkowitego laika w bdsm a zarazem byc moze ukrytej osobowosci uleglej – to sa podstawy od ktorych chce zaczac.

    • Myślę, że warto o tym wspólnie porozmawiać, bo każdy Dominujący ma inne oczekiwania, i każda uległa ma inne granice czy wyobrażenia. Dla wielu uległych bardzo symbolicznym momentem jest poproszenie o obroże/założenie obroży. Albo uklekniecie przed Panem /lub nawet samo nazwanie mężczyzny Panem.

  21. hej mam mojeego pana i chłopaka jednocześnie nie wie3m czy to jest możliwe żeby pan wymagał ode mnie żebym zrobbiła to z innym a ja nie chce co mam w takiej sytuacji zrobić ? mądry panie poradź mi

    • To już zależy chyba od tego, jakie mieliście ustalenia. Czy miała być wyłączność i wierność czy też nie a następnie w zależności od tych ustaleń może lub nie wymagać od siebie seksu z innym chłopakiem/mężczyzną.

        • Powiedzieć mu co czujesz i że taki sposób dominacji, jaki on prezentuje, bardzo negatywnie na Ciebie wpływa i że nie tak to sobie wyobrażałaś. Albo podporządkować się zarówno jemu jak i temu, w jaki sposób Cie prowadzi oraz czego od Ciebie wymaga.

        • Bez względu na to czy ustalenia wstępne były czy ich nie było i idziecie na żywioł masz prawo w każdym momencie wycofać się i odmówić czegoś co sprawia Tobie dyskomfort lub Ciebie rani. Może tylko jeszcze nie jesteś na to gotowa, może nie w sposób w jaki on chce to wprowadzać. Jak pisze MP dialog jest najważniejszy. Nie jesteś jego ofiarą nawet jeśli bardzo pragniesz być jego nawet własnością

  22. jestem szczera otwarta miła posłuszna dla pana pokorna nie robie tego na co pan mi nie pozwala słucham pana co mówi i boje się niektórych kar podobno mądry pan szuka uległej ?

    • A o to musiałabyś jego pytać. Pewnie najlepiej na priv bo ostatnio rzadko się na blogu udziela.
      Ale uważam, że najpierw powinnaś posprzątać w obecnym związku nim zaczniesz szukać czegoś innego. Poczytaj teksty MP a i do mnie na blog też zapraszam

    • zajrzyj do mnie na blog: mistrziopiekun.pl a sama się przekonasz 🙂
      znajdziesz też może odpowiedzi na wiele pytań, które mogą Ciebie trapić. Na pozostałe chętnie odpowiem w miarę swojej wiedzy

  23. Witaj Kasiu,
    Mam nadzieję, że na Twoje pytanie odpowie jeszcze ktoś bardziej doświadczony w kwestii fetyszy, ale postaram się ogólnie przybliżyć Ci ten temat 😉

    Fetysz jest zwykle przedmiotem, który jest potrzebny danej osobie, aby mogła ona osiągnąć spełnienie seksualne. Fetysze mogą być przeróżne, np. bardzo popularny jest fetysz stóp. Dla niektórych mężczyzn (bądź kobiet) fetyszem może być określona część bielizny lub świadomość jej braku. Wydaje mi się, że fetyszu nie powinno się mylić z tym, co nas podnieca. Fetysz jest czymś, bez czego dana osoba nie jest w stanie w pełni czerpać satysfakcji z seksu.

    To czy fetysze są dobre czy złe to już indywidualna ocena. Dla jednych osób mogą być uciążliwe, ograniczające możliwość odczuwania przyjemności wywołanej innymi bodźcami. Dla innych może być to jasna ścieżka, coś co daje 100% ekstazę.

    Jak chcesz dokładnie poznać osoby z różnymi fetyszami możesz zalogować się na stronie fetlife.com. Możesz poczytać o ich historiach, pragnieniach, zobaczyć ich zdjęcia. To na pewno przybliży Ci ten temat 🙂

    Ja sama nie mam fetyszu, choć kiedyś myślałam, że mam 😉 Ale fajnie by było jakby wypowiedział się ktoś, kto zna to z doświadczenia, a nie tylko w teorii. Sama chętnie poczytam jakie uczucia towarzyszą takiej osobie 🙂

  24. No i sie nie zgodze z przedmowczynia co do bycia fetyszysta. Jestem fetyszystka i tto nie jest tak, ze chodzi o „seksualne ppodniecenie”- wcale, chodzi ekspresje identyfikacji z obiektem, interseksualizmu, a takze stalych konstruktow behawioralnie wzmocnionych, ze w danej sytuacji reaguje sie tak a nie inaczej, powstalych na bazie wzmacniania i wygaszania reakcji jak u zwierzat w procesie uczenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.