Uległość i dominacja za pieniądze

Rozmawiam czasem z uległymi dziewczynami i kobietami które uważają, że bycie do dyspozycji zamożnego mężczyzny i uleganie mu w zamian za korzyści finansowe nie dewaluuje i nie deprecjonuje ich uległej natury. Twierdzą, ze byłyby uległe i bez czerpania z tego materialnych profitów, ale wg nich to po prostu przyjemny bonus do ich preferencji. Zadawałem sobie wtedy pytanie czym się różni taka osoba od escort girl czy hostessy, skoro każda ma płacone za swoje usługi seksualne? Że ma stałego „klienta”, bo tak chyba trzeba nazwać Pana w takiej sytuacji? Że to obowiązek bo ma za to płacone a nie coś naturalnego, co pragnie być zaspokojone? Zbyt znaczącej różnicy nie dostrzegłem.

Czy bycie submissive za pieniądze opiera się na chęci do uległości czy na chęci do pieniędzy? Czy ta osoba nadal byłaby tak samo podporządkowana, pokorna i posłuszna, gdyby nie wiązało się to z wynagrodzeniem lub prezentami? Czy nadal czułaby powinność wobec Pana, chciała mu służyć, być do jego takiej samej dyspozycji bez gratyfikacji? Co jest motywacją takiej osoby oczekującej pieniędzy za swoją służbę? Chyba nie stworzenie więzi i poczucia przynależności?

W przypadku klimatu Domin i uległych kwestia sponsorowana Pani jest obecnie wręcz prawie zawsze wpisana w taką relację. Że niby to wzmacnia podniecenie mężczyzn, że płacą za bycie poniżanym, upokarzanym, za możliwość ulegania dominie. Staje się to smutnym standardem zamiast być możliwością do wyboru dla uległego. Zajrzyjcie na www.bdsm.pl i sprawdźcie sami, ile jest ogłoszeń domin, które oczekują wsparcia/gratyfikacji finansowej a ile takich, które szukają uległej osoby bez tego aspektu. W pierwszym przypadku jest to ponad 1100 ogłoszeń, w drugim 340. Bardziej mi się taka dominacja wymagająca „daniny” kojarzy z Only Fans aniżeli klimatem bdsm opartym na silnej emocjonalnej i mentalnej więzi. Wszystko za fasadą „bo uległego to podnieca, bo on jest od tego by dbać o swoją Panią”. A tak naprawdę to sposób na wyciąganie od nich pieniędzy, bo jak coś intymnego można stworzyć, gdy ma się 3 czy 4 uległe bankomaty?

Jak zawsze trzymam się zasady, że jeżeli obu stronom to odpowiada, godzą się na jasno ustalone warunki, to jest to ich sprawa. Jeżeli jednak słyszę, że kobieta uważa się za uległą ale bez sponsorowania jej ze strony Pana nie będzie ulegać, to budzi to we mnie jasny sprzeciw odnośnie jej motywów, które kierują ją w stronę klimatu Dom/sub. Mamy już pseudo dominujących, to może teraz czas na pseudo uległe? 😉

25 Komentarze

  1. Taka relacja to zwykła ściema, ściema zbudowana na kasie..zero w niej emocji, przywiązania( chyba, że do portfela bogatego faceta)…Pan wybiera sukę dlatego, że jest suką a nie dlatego, że może ją mieć w każdej chwili tylko dlatego, że przywiązał ją do siebie swoją kasą. Takie relacje to zwyczajna prostytucja..nic więcej

  2. „Odpowiadasz za to co oswoiłeś i przywiązałeś.” Kultowy już cytat z Małego Księcia ale jakże prawdziwy w życiu. Mam takie samo zdanie na ten temat jak Mądry Pan oraz jak Melania. I jakżę się cieszę że widzę następny post na blogu, MP. Po pół roku czekania i zaglądania czy może coś nowego jest. By poczytać, zatanowić się, zatrzymać na chwilę, pośród tego pędu współczesnego życia, złapać oddech, zatrzymać się, poczytać i porozważać. Pozdrawiam serdecznie i MP i wszystkich komentujących 🙂

  3. I tak, są zarówno i pseudodominujący panowie i pseudo dominujące panie i pseudodominujące uległe i ulegli. Jak to w życiu są i tacy i tacy. Trzeba oddzielać ziarno od plewu. Nasienie od kąkoli na łonie ziemi.

  4. Pieniądz rządzi światem – to fakt, z którym trudno dyskutować. Ale dla mnie w klimacie D/s i BDSM jest pewna granica, po której przekroczeniu przestajemy mówić o dynamice relacji, a zaczynamy o transakcji. Uległą/uległym się jest, a nie bywa za pieniądze. Jeśli uległość istnieje tylko wtedy, gdy pojawia się wynagrodzenie, prezenty czy „danina”, to motywacją nie jest potrzeba podporządkowania, więzi czy oddania kontroli, lecz korzyść materialna.

    Oczywiście – jeśli dwie dorosłe osoby jasno umawiają się na układ sponsorowany i obie strony są z tym okej, to ich sprawa. Problem zaczyna się wtedy, gdy takie układy próbuje się nazywać pełnoprawną relacją D/s opartą na emocjonalnej i mentalnej więzi. Intymności, poczucia przynależności i autentycznej uległości nie da się kupić, zwłaszcza gdy „Pani” ma kilku uległych-bankomatów jednocześnie.

    BDSM traci swoją głębię, gdy staje się produktem, a nie świadomym wyborem i wewnętrzną potrzebą. Tak jak mamy pseudo-dominujących, tak zaczynamy widzieć pseudo-uległe – role odgrywane dla zysku, a nie wynikające z tożsamości. I to właśnie budzi mój sprzeciw.

  5. Pieniądze w wielu tematach są tematem tabu, ale przecież z dominującym/uległą przeważnie też się gdzieś idzie, coś kupuje, gotuje, a nawet dojazdy kosztują. Nigdy nie mogłam rozgryźć tego tematu i dlaczego pseudo dominujący ZAWSZE chcą zatrzymać mnie przy sobie, oferując mi pieniądze.

    Teraz wiem, że ich siłą są pieniądze, a to że miałam pewne problemy (w sensie oni myśleli, że nie mam chyba za co żyć, bo nie pracowałam na cały etat albo nie pracowałam wcale. Jednak miałam dochód mały, ale z innego źródła).

    Poznałam 2 dominujących. Obydwoje okazali się nie być dominujący, ale wykorzystywali fakt zawartości portfela. Tyle tylko oni widzieli i widzą we mnie biedną dziewczynkę ze wsi, która na dodatek jest uległa. Z obydwoma weszłam w związek, bo na początku było ogólnie ok. Tyle tylko czasami pracowałam, czasami nie i oni uznawali, że mam problemy finansowe. Wtedy uznawali chyba, że tym mnie zatrzymają. Jeden chciał zainwestować w moją szkole. Mam 26 lat jak coś.. ale wymyśliłam sobie, że chcę mieć inny zawód. On wtedy mnie będzie utrzymywał, a ja zajmę się domem. Wcześniej chciał kupić mi laptopa, bo nie mogłam znaleźć pracy, a mój stary już jest za mały i za słaby. Jakie było zdziwienie jak powiedziałam, że mogę iść dzisiaj i kupić laptopa za 4 tysiące, ale nie jest mi jeszcze tak potrzebny i wolę złapać stabilniejszą pracę i nie wydawać już zaoszczędzonych pieniędzy plus jeszcze aż tak bardzo nie potrzebuje nowego.

    Często pseudodominujący,którzy mają sporo pieniędzy, wykorzystują to, żeby przyciągnąć uległą. Są właśnie też uległe, które uległe nie są i wykorzystują takie sytuacje, a że jednych i drugich jest coraz więcej, to ciekawie jest jak oboje żyją w swoich rolach, bo właśnie.. pieniądze.

    Strona bdsm.pl jest idealnym przykładem. Tam już chyba został tylko promil osób faktycznie związanych naprawdę z klimatem, a nie z tym nowym klimatem, gdzie jedna i druga osoba udaje kogoś kim nie są tylko i wyłącznie im znanych powodów (w tym korzyści finansowych, a nie tylko seksualnych, chociaż częściej to kobiety czerpią korzyści finansowe, a mężczyźni seksualne, ale dla mnie osobiście wtedy ma to inną nazwę niż „bycie w klimacie,”relacja klimatyczna”.

    Jednak napisze to znowu. Pieniądze są tematem tabu, czymś czego często się nie porusza, więc dziękuję za poruszenie! Sama mam mętlik w głowie związany z wydatkami i spotykaniem się z dominującym. Tylko rozdzielę to może na przemyślenia związane z dominującym z którym chcę się żyć „na zawsze”, a z takim co się jest „ale do końca życia raczej nie będziemy razem”. U mnie to jest zdecydowanie „na zawsze”, więc przygody mi nie w głowie.

    Mam wrażenie, że czasy ludzi, którzy są w klimacie mijają. Tutaj jest wbrew pozorom jakaś społeczność, czuję, że wypowiadają się osoby, które są dominujące/uległe, więc problem jest u mnie z miejscem, w którym szukam.

    Cieszę się, że jeszcze jesteśmy. Nie będę ignorować tego jak dużo toksycznych osób zaczyna wykorzystywać bdsm, klimat, więc zaczynam powoli myśleć o wycofaniu się, jednak mam iskrę nadziei. Jeśli nie na bdsm.pl, to za bardzo nie wiem gdzie szukać albo zostać znaleziona. W tym cały problem, bo na żywo zwykle poznaje uległych mężczyzn, bo dominujący nawet nie podchodzą.

    U siebie widzę też ten problem, że jestem pod pewnym względem bardzo dominująca w życiu codziennym. Przynajmniej tak to wygląda. Umiem powiedzieć głośno i wyraźnie czego chce, oczekuje, stanąć murem za sobą i słabszymi, wziąć na siebie odpowiedzialność w różnych sytuacjach, chodzę też jak ktoś bardzo pewny siebie, w pewnym sensie można by rzec „silna i niezależna kobieta, która choinkę zniesie do piwnicy na ramieniu, a nawet nauczy się gniazdka w domu naprawiać..” Tyle tylko, że właśnie.. można mnie zatrzymać, powiedzieć „siadaj”, „nie mów nic”, „nie robisz tego i koniec” albo „powiedziałem tak i wiem, że w żaden sposób mój pomysł Cię nie skrzywdzi, nie upokorzy, a że powodem dla którego wciąż dyskutujesz jest to, że się boisz”. Jednak do tego potrzebny jest dominujący, a nie pseudo dominujący, który rzuci kasę i ulegaj. Są dwie strony medalu.

    Chciałabym porozmwiać z kimś z tego bloga. Czytałam, że kiedyś był tutaj chat, ale już nie ma. Czy jest możliwość jakakolwiek, w jakiś sposób z kimś porozmawiać? Wolałbym nie zdradzać nawet skąd jestem ani mojego prawdziwego imienia, więc tylko pisanie. Jestem 2 dni po zerwaniu z chłopakiem, więc wszelkie znajomości (mówię ogólnie, nawet z kobietami) odpadają.

    Tutaj już totalnie się rozkruszę, ale pomyślałam, że im więcej ktoś mi próbuje wcisnąć pieniędzy, to tym bardziej staje się dominująca Takich dominujących poznawałam, a że było ich w sumie tylko 2, to też nie mam aż takiego oglądu. Jednak mnie to na samym początku warto, by było zatrzymać. W sensie nie tyle „ułożyć”, co zdecydowanie postawić granicę i okazać się tym co sprawi, że mój mózg uzna, że faktycznie ma z kimś dominującym doczynienia, a nie z kimś kto chce mnie kupić lub/i wykorzystać.

    • Cześć Emilko (mimo, że to nie Twoje imię).
      Rzeczywiście dawno temu tutaj był czat, ale już nie istnieje. Co trochę utrudnia poznawanie się.
      Jestem mocno zaskoczony tym co napisałaś, o tak dużej ilości dominujących, którzy za to płacą. A w szczególności, że ciągle na takich trafiałaś.
      Nigdy nie płaciłem za takie rzeczy i uważam siebie za dominującego. Może posiadasz telegram? To taki komunikator, w którym możesz ustawić wysoki poziom prywatności.

    • Cześć Jesse, nie mam telegrama.

      Musiałabym założyć. Założę, więc jeśli chcesz porozmawiać, to podaj nazwę. Chociaż nie wiem czy chciałbyś, żeby Twoja nazwa była tutaj widoczna w komentarzach. Będę zaglądać na bloga MP. Może jakoś uda nam się zgadać.

      • Zapewne byłbym w stanie zarejestrować telegram na jakiś dziwny numer.
        Ale może wpierw skorzystajmy z tego czatu?
        https://pirc.pl/bramka/BDSM_BDSM/
        Będę tam weekednami, po 20 pod tym samym nickiem. Można tam wejść bez rejestracji w jakichkolwiek appkach. Jeśli spyta Ciebi o hasło, to klikasz połącz (bez hasła).

      • Zapewne byłbym w stanie zarejestrować telegram na jakiś dziwny numer.
        Ale może wpierw skorzystajmy z tego czatu?
        https://pirc.pl/bramka/BDSM_BDSM/
        Będę tam weekednami, po 20 pod tym samym nickiem. Można tam wejść bez rejestracji w jakichkolwiek appkach. Jeśli spyta Ciebi o hasło, to klikasz połącz (bez hasła).

        • Przecież już kilka dni temu podałem właśnie tego linka tu w komentarzu..

          Tylko że na tym czacie jest dwóch, trzech facetów i nikt więcej haha !

          Zero kobiet.. Niestety.

  6. Myślę, że fakt, że ktoś płaci i wymaga za to uległości może być dla wielu podniecający. Mi by taki układ nie pasował jednak rozumiem, że dla innych to jest fajne. Ale z drugiej strony… nie akceptuje też, że mężczyzna mieszka ode mnie 200 km, oczekuje, że będę przyjeżdżać i wszystkie koszty mają być po mojej stronie. Lub też zdarzyło mi się że kogoś poznałam a w trakcie już sesji, w tych emocjach, on mówi, że hotel zrzucamy się po połowie… I teraz mam połowę oddać. Nawet nie miałam przy sobie gotówki… Może jestem staroświecka ale zwracam uwagę na to czy mężczyzna się poczuwa do ponoszenia kosztów…

    • Bardzo ciekawe spojrzenie w sumie nigdy nie widziałem, aby było poruszane. Ciekawe, że takie sytuacje czy ich wyjaśnienie nigdy nie ma miejsca na początku znajomości tylko w jej trakcie, gdy obie strony nagle muszą się z nią zmierzyć. Powiedz mi czy to działa też w drugą stronę? Tzn. jeżeli mężczyzna przyjeżdża do Ciebie i ponosi koszty to są one po Twojej stronie? Czy też w takim przypadku dziwnie byłoby, gdyby dominujący chciał pieniądze od uległej za to, że musiał się wydatkować aby się z nią zobaczyć 🙂

  7. Ja teraz zazwyczaj poruszam na początku może nie wprost, jednak jeśli zaczepia mnie dom z daleka to pytam jak on sobie wyobraża takie spotkania. Oczywiście, nauczyło mnie tego doświadczenie – oprócz tego opisywanego wyżej – 3 lata pewnej relacji pomnożyłam przez koszty 😉 Pan nie pofatygował się ani razu, zawsze ja musiałam przyjeżdżać 200 km w jedna stronę. Był taki moment, że straciłam pracę i przez chwilę byłam bez dochodu. Kiedy usłyszałam, że mam przyjechać, bez zrozumienia sytuacji i propozycji pokrycia kosztów, pojechałam , wydałam niemałe jak dla mnie wtedy pieniądze , nadal nie usłyszałam propozycji zwrotu choć połowy, to coś we mnie pękło i wkrótce znajomość się rozpadła. Więcej nie pojechałam. Być może teraz to tutaj czyta 😉
    Wiem, że źle zabrzmi, ale na szczęście jestem anonimowa 😉 Uznaję, że jeśli mężczyzna chce mieć uległa z daleka, musi być go na to stać. Jeżeli jest nawet miejscowy, ale np. żonaty i szuka mężatki, musi być go stać na hotel. Nie powinien wydatków cedować na uległa.
    Tu jeszcze jest druga strona, bardziej intymna, tzn.patrzac na koszty, które ponoszę, miałam wrażenie, że muszę płacić za to, żeby ktoś mnie zechciał…
    Nie, działa to tylko w jedną stronę 😉 Ale tak jak wspomniałam, jestem też trochę staroświecką pod tym względem. W restauracji proponuję pokrycie rachunku, jednak jeśli facet godzi się na to, to jakby tracił swoją męskość w moich oczach 😉 Ale to moje indywidualne odczucia.

  8. Ogólnie wśród prostytutek jest trend na udawanie uległej/dominy bo jest niestety popyt..
    Tak jak to opisał Autor w przypadku znanego portalu na cztery litery pl, dokładnie , tam one zwęszyły dodatkowy zysk !

    A staroświeckość.. brzmi bardzo dobrze, chodzi mi o komentarz powyżej !

    „Chciałabym porozmwiać z kimś z tego bloga. Czytałam, że kiedyś był tutaj chat, ale już nie ma. Czy jest możliwość jakakolwiek, w jakiś sposób z kimś porozmawiać? ”

    Ja chętnie popiszę z kobietą, TG jako komunikator to dobry pomysł..
    Mam doświadczenie, jestem wolny już za długo, poza tym jestem uczuciowy, angażuję sie emocjonalnie, pragnę związku i dobrego dopasowania..

    PS Autorze już kiedyś miałem o to zapytać :

    a czy jest nadzieja że wprowadzisz jako dodatkową podstronkę tutaj jakąś rubryczkę towarzyską po prostu gdzie można by kilka słów napisać o sobie i namiary zostawić na komunikator czy encrypted maila..?!? ;-))

    • Niestety nie planuje rozszerzenia bloga o tego typu możliwości. Kwestia przetwarzania danych osobowych, weryfikacji treści i ich autoryzacja to zbyt pracochłonne zajęcie. Niestety zostają nam standardowe i znane portale do celów poznawania osób z klimatu.

      • Są portale od tego, są czaty, albo trzeba trafić dobrze.
        W jednym z poprzednich komentarzy podawałem linka do czyjegoś czata (działa w przeglądarce). 🙂

          • Możesz spróbować na fetlife.com, gdzie użytkownicy organizują często w większych miastach Munche, spotkania shibari, klimatyczne wydarzenia na których można poznać nowe osoby z klimatu. Wszystko w kulturalny, bezpieczny sposób.
            A jeżeli wolisz wirtualnie to możesz spróbować na erotycznym czacie na interii: Interia czat

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.