<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	
	>
<channel>
	<title>
	Komentarze do: Dominacja czyli&#8230;	</title>
	<atom:link href="http://madrypan.pl/dominacja-czyli/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/</link>
	<description>Uległość... Posłuszeństwo... Więź...</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Jan 2018 07:54:47 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	
	<item>
		<title>
		Autor: MadryPan		</title>
		<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-1641</link>

		<dc:creator><![CDATA[MadryPan]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jan 2018 07:54:47 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://madrypan.blog.pl/?p=16#comment-1641</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-1640&quot;&gt;Tommy&lt;/a&gt;.

Oczywiście rozstanie się z obecną partnerką i poszukanie kobiety pragnącej takiego podejścia do seksu jakie preferujesz, bez klimatycznych ciągot i potrzeb nie wchodzi w grę? Zostaje tylko zmiana Ciebie, Twojego podejścia do praktyk oraz seksualności pod Twoją obecną kobietę?]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-1640">Tommy</a>.</p>
<p>Oczywiście rozstanie się z obecną partnerką i poszukanie kobiety pragnącej takiego podejścia do seksu jakie preferujesz, bez klimatycznych ciągot i potrzeb nie wchodzi w grę? Zostaje tylko zmiana Ciebie, Twojego podejścia do praktyk oraz seksualności pod Twoją obecną kobietę?</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: Tommy		</title>
		<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-1640</link>

		<dc:creator><![CDATA[Tommy]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 02 Jan 2018 07:53:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://madrypan.blog.pl/?p=16#comment-1640</guid>

					<description><![CDATA[Witam Was serdecznie. Postanowiłem się udzielić w temacie ponieważ borykam się z pewnym problemem egzystencjalnym.
Piszę bo w wiekszosci artykulow czy wpisow na forach czytam jakis belkot o dominacji, a nigdzie tak jak tutaj nie poddaje sie analizie tego dysonansu miedzy oczekiwaniami tzw. Pana i tzw. suki.
Od jakiegos czasu szukam wlasnie takich tez jak autor powyzej formuluje.
Mam 34 lata i od ponad 4 lat jestem w stalym zwiazku z 9 lat mlodsza kobieta.
Kochamy sie, przezylismy razem duzo i chociaz pojawialy sie problemy, ktore prawie skonczyly nasz zwiazek, to nadal jestesmy razem i obydwoje wierzymy ze nam sie uda to przetrwac. Paradoksalnie pewne zdarzenia obnazyly nasze prawdziwe uczucia wzgledem siebie i pokazaly nam ze i jej i mi zalezy. Zaczelismy pracowac nad sobą, razem i oddzielnie. Obydwoje w życiu jestesmy dominujacymi osobami. Obydwoje mamy potzrebe kontrolowania wszystkiego i mimo pracy nadal jeszcze duzo uwagi poswiecamy sami sobie. Tak czy inaczej strach przed tym co bedzie minal i ze spokojem mozemy budowac nasza relacje.
I tutaj pojawia sie problem. Problem natury intymnej.
Tak jak autor pisze ze chcialby byc mentorem dla swojej zdominowanej, tak u mnie to funkcjonuje od poczatku zwiazku. Ja jestem tym spokojnym, opanowanym, logicznym i pragmatycznym do bolu czlowiekiem dzielacym sie doswiadczeniem i radami. Natomiast moja partnerka ma zawsze swoje zdanie, nie koniecznie chce korzystac z rad, co wielokrotnie konczy sie przyznawaniem racji, ale nie moge je zabronic podejmowania autonomicznych decyzji. Wracajac do meritum, od poczatku zwiazku mamy jeden zasadniczy problem, ktory po przeczytaniu wpisow autora, mogl sie okazac kluczowy dla naszej relacji.
Dopiero po 4 latach zwiazku zdalem sobie sprawe, ze wrecz zignorowalem fakt, ze moja partnerka zawsze mi mowila ze lubi na ostro. Dla mnie to bylo nie do pomyslenia zeby ja uderzyc lub ublizyc czy zrobic cokolwiek co by nioslo znamiona ponizenia. I dopiero po przeczytaniu wpisow na tej stronie zrozumialem kontekst psychologiczny sytuacji. Od dluzszego czasu co raz rzadziej uprawialismy seks. Nie zaspokajalismy sie nawazejm nie rozumiejac swoich potrzeb. Paradoksalnie to ona nalegala na szybkie numery bez gry wstepnej, a ja czesto nie potrafilem sie odpowiednio podniecic a już musiałem być gotowy do wejscia. Gdzie cale zycie nastawialem sie na dawanie kobietom rozkoszy. Dla mnie clue zblizenia bylo pieszczenie kobiety jezykiem i peting ciala, a wejscie w kobiete bylo obligatoryjne, bo zazwyczaj po pieszczotach nie nalegaly na regularny seks a i ja czulem sie w pelni spelniony. Roznica oczekiwan wielka, jeszcze wiecej frustracji.
Dzisiaj kiedy poznalem polaczenia pomiedzy dominacją a ewentualnym wplywem dominacji na zycie uleglej jestem w stanie latwiej podejsc do tematu.Do tej pory sadzilem ze dominacja to chwilowa i czasowa żądza , ktora wydawala mi sie calkowicie oderwana z kontekstu przez co nie wiedzialem jak do tego sie zabrac.
Mysle, ze teraz bede mogł sprobować sie przelamać i znaleźć odpowoednią forme dominacji dla siebie i mojej partnerki.
Bo tak samo jak autor nie chce ublizac czy po prostu bic, a zalezy mi na tym zeby byla zaspokojona, a za tym pojdzie przywiazanie i oczekiwanie na wiecej. Rowniez zalezy mi na psychologicznym zaspokojeniu tej potrzeby niz na fizucznym wyzyciu sie bo to mnie nie kreci.
Zastanawiam sie tylko od czego musze zaczac zeby przede wszystkim samemu sie przygotowac na role dominujacego zeby nie popelniac bledow, a przy tym nie zatracic siebie w tym, bo nie wyobrazam sobie sytuacji ze po takim zblizeniu mam wyrzuty sumienia lub jakies inne zgrzyty. tak jak cale dorosle zycie uczylem sie czulosci i szacunku do kobiet tak teraz musze przelamac sie i nauczyc sie byc dominatorem ktory wpelni bedzie umial zaspokoic i „uzaleznic” od siebie dominowana. Widze i czuje w tym sens dla mojego zwiazku, tylko jak zaczac? Filmy tematyczne nie pokazuja nic poza sesjami i aktami. Ludzie na forach pisza co lubia i czego nie lubia. Odpowiedzi na pytanie jak stać sie psychologicznym dominujacym wykorzystujac potencjal seksualny chcacej byc zdominowana nie ma.
Nie wiem jak zaczac. Czy ostro zaznaczajac siebie i pokazujac wladze czy delikatnie z jej udzialem odkrywajac karty? Juz troche na ten temat rozmawialismy i chcialem z gory ustalic haslo bezpieczenstwa, ale ona sadzi ze bede wiedzial kiedy jest zle.
Jak tak sie chwile zastanowie to nie wiem czy to dobry pomysl bez hasla, bo nogdy nie wiadomo gdzie nas te zabawy zaprowadza a rozkosz bolu moze narobic krzywdy.
Poza tym mam tez w glowie kilka scenariuszy jakby to moglo wygladac z mojej strony, ale nadal mam wewnetrzna bariere ktora mi nie pozwala isc dalej z fantazja i marzeniami.
Drogi autorze, drogie Panie…
Jakies sugestię, porady dla poczatkujacego? a raczej dla adepta sztuki dominacji? Nie mam poejecia jak sie do tego pzygotowac. Zastanawaim sie czy nie skorzystac z zewnetrznej pomocy tak zeby wiedziec i zobaczyc jak to wyglada naprawde.
Z gory dziekuje za wszelka pomoc i podpowiedzi.
Pozdrawiam]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Witam Was serdecznie. Postanowiłem się udzielić w temacie ponieważ borykam się z pewnym problemem egzystencjalnym.<br />
Piszę bo w wiekszosci artykulow czy wpisow na forach czytam jakis belkot o dominacji, a nigdzie tak jak tutaj nie poddaje sie analizie tego dysonansu miedzy oczekiwaniami tzw. Pana i tzw. suki.<br />
Od jakiegos czasu szukam wlasnie takich tez jak autor powyzej formuluje.<br />
Mam 34 lata i od ponad 4 lat jestem w stalym zwiazku z 9 lat mlodsza kobieta.<br />
Kochamy sie, przezylismy razem duzo i chociaz pojawialy sie problemy, ktore prawie skonczyly nasz zwiazek, to nadal jestesmy razem i obydwoje wierzymy ze nam sie uda to przetrwac. Paradoksalnie pewne zdarzenia obnazyly nasze prawdziwe uczucia wzgledem siebie i pokazaly nam ze i jej i mi zalezy. Zaczelismy pracowac nad sobą, razem i oddzielnie. Obydwoje w życiu jestesmy dominujacymi osobami. Obydwoje mamy potzrebe kontrolowania wszystkiego i mimo pracy nadal jeszcze duzo uwagi poswiecamy sami sobie. Tak czy inaczej strach przed tym co bedzie minal i ze spokojem mozemy budowac nasza relacje.<br />
I tutaj pojawia sie problem. Problem natury intymnej.<br />
Tak jak autor pisze ze chcialby byc mentorem dla swojej zdominowanej, tak u mnie to funkcjonuje od poczatku zwiazku. Ja jestem tym spokojnym, opanowanym, logicznym i pragmatycznym do bolu czlowiekiem dzielacym sie doswiadczeniem i radami. Natomiast moja partnerka ma zawsze swoje zdanie, nie koniecznie chce korzystac z rad, co wielokrotnie konczy sie przyznawaniem racji, ale nie moge je zabronic podejmowania autonomicznych decyzji. Wracajac do meritum, od poczatku zwiazku mamy jeden zasadniczy problem, ktory po przeczytaniu wpisow autora, mogl sie okazac kluczowy dla naszej relacji.<br />
Dopiero po 4 latach zwiazku zdalem sobie sprawe, ze wrecz zignorowalem fakt, ze moja partnerka zawsze mi mowila ze lubi na ostro. Dla mnie to bylo nie do pomyslenia zeby ja uderzyc lub ublizyc czy zrobic cokolwiek co by nioslo znamiona ponizenia. I dopiero po przeczytaniu wpisow na tej stronie zrozumialem kontekst psychologiczny sytuacji. Od dluzszego czasu co raz rzadziej uprawialismy seks. Nie zaspokajalismy sie nawazejm nie rozumiejac swoich potrzeb. Paradoksalnie to ona nalegala na szybkie numery bez gry wstepnej, a ja czesto nie potrafilem sie odpowiednio podniecic a już musiałem być gotowy do wejscia. Gdzie cale zycie nastawialem sie na dawanie kobietom rozkoszy. Dla mnie clue zblizenia bylo pieszczenie kobiety jezykiem i peting ciala, a wejscie w kobiete bylo obligatoryjne, bo zazwyczaj po pieszczotach nie nalegaly na regularny seks a i ja czulem sie w pelni spelniony. Roznica oczekiwan wielka, jeszcze wiecej frustracji.<br />
Dzisiaj kiedy poznalem polaczenia pomiedzy dominacją a ewentualnym wplywem dominacji na zycie uleglej jestem w stanie latwiej podejsc do tematu.Do tej pory sadzilem ze dominacja to chwilowa i czasowa żądza , ktora wydawala mi sie calkowicie oderwana z kontekstu przez co nie wiedzialem jak do tego sie zabrac.<br />
Mysle, ze teraz bede mogł sprobować sie przelamać i znaleźć odpowoednią forme dominacji dla siebie i mojej partnerki.<br />
Bo tak samo jak autor nie chce ublizac czy po prostu bic, a zalezy mi na tym zeby byla zaspokojona, a za tym pojdzie przywiazanie i oczekiwanie na wiecej. Rowniez zalezy mi na psychologicznym zaspokojeniu tej potrzeby niz na fizucznym wyzyciu sie bo to mnie nie kreci.<br />
Zastanawiam sie tylko od czego musze zaczac zeby przede wszystkim samemu sie przygotowac na role dominujacego zeby nie popelniac bledow, a przy tym nie zatracic siebie w tym, bo nie wyobrazam sobie sytuacji ze po takim zblizeniu mam wyrzuty sumienia lub jakies inne zgrzyty. tak jak cale dorosle zycie uczylem sie czulosci i szacunku do kobiet tak teraz musze przelamac sie i nauczyc sie byc dominatorem ktory wpelni bedzie umial zaspokoic i „uzaleznic” od siebie dominowana. Widze i czuje w tym sens dla mojego zwiazku, tylko jak zaczac? Filmy tematyczne nie pokazuja nic poza sesjami i aktami. Ludzie na forach pisza co lubia i czego nie lubia. Odpowiedzi na pytanie jak stać sie psychologicznym dominujacym wykorzystujac potencjal seksualny chcacej byc zdominowana nie ma.<br />
Nie wiem jak zaczac. Czy ostro zaznaczajac siebie i pokazujac wladze czy delikatnie z jej udzialem odkrywajac karty? Juz troche na ten temat rozmawialismy i chcialem z gory ustalic haslo bezpieczenstwa, ale ona sadzi ze bede wiedzial kiedy jest zle.<br />
Jak tak sie chwile zastanowie to nie wiem czy to dobry pomysl bez hasla, bo nogdy nie wiadomo gdzie nas te zabawy zaprowadza a rozkosz bolu moze narobic krzywdy.<br />
Poza tym mam tez w glowie kilka scenariuszy jakby to moglo wygladac z mojej strony, ale nadal mam wewnetrzna bariere ktora mi nie pozwala isc dalej z fantazja i marzeniami.<br />
Drogi autorze, drogie Panie…<br />
Jakies sugestię, porady dla poczatkujacego? a raczej dla adepta sztuki dominacji? Nie mam poejecia jak sie do tego pzygotowac. Zastanawaim sie czy nie skorzystac z zewnetrznej pomocy tak zeby wiedziec i zobaczyc jak to wyglada naprawde.<br />
Z gory dziekuje za wszelka pomoc i podpowiedzi.<br />
Pozdrawiam</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ~Marta		</title>
		<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-7</link>

		<dc:creator><![CDATA[~Marta]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2017 18:20:15 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://madrypan.blog.pl/?p=16#comment-7</guid>

					<description><![CDATA[W odpowiedzi do &lt;a href=&quot;http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-6&quot;&gt;~Emi&lt;/a&gt;.

Droga Emi, nie neguje takiej relacji. Nie pisałam nic o tym, ze dominacja może ograniczać wolność uległej. Napisałam tylko, że pragnienia Mądrego Pana nie wyglądają jak chęć dominacji, tylko pragnienie stworzenia tradycyjnej relacji między kobietą a mężczyzną.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W odpowiedzi do <a href="http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-6">~Emi</a>.</p>
<p>Droga Emi, nie neguje takiej relacji. Nie pisałam nic o tym, ze dominacja może ograniczać wolność uległej. Napisałam tylko, że pragnienia Mądrego Pana nie wyglądają jak chęć dominacji, tylko pragnienie stworzenia tradycyjnej relacji między kobietą a mężczyzną.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ~Emi		</title>
		<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-6</link>

		<dc:creator><![CDATA[~Emi]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 27 Feb 2017 11:01:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://madrypan.blog.pl/?p=16#comment-6</guid>

					<description><![CDATA[Co prawda przez ogromną część życia zgodziłabym się Marto z Twoim zdaniem, ale jak łatwo przewidzieć-teraz już nie:) To chyba dosyć częsty obraz dominacji. 
W tym wszystkim jest o wiele więcej wolności i przyjemności niż można sobie wyobrazić..]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Co prawda przez ogromną część życia zgodziłabym się Marto z Twoim zdaniem, ale jak łatwo przewidzieć-teraz już nie:) To chyba dosyć częsty obraz dominacji.<br />
W tym wszystkim jest o wiele więcej wolności i przyjemności niż można sobie wyobrazić..</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
		<item>
		<title>
		Autor: ~Marta		</title>
		<link>http://madrypan.pl/dominacja-czyli/#comment-5</link>

		<dc:creator><![CDATA[~Marta]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 26 Feb 2017 19:55:06 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://madrypan.blog.pl/?p=16#comment-5</guid>

					<description><![CDATA[hmmmmm....odnoszę wrażenie , ze twoje pragnienie zostało ubrane w definicję dominacji i uległości a tak naprawdę pragniesz związku , w którym będziesz przywódca ,mentorem dla swojej kobiety, będziesz MĘŻCZYZNĄ  a ona będzie KOBIETĄ, będzie się realizowała zawodowo i w obowiązkach domowych , ale nie będzie karierowiczką; która odda ci się bezgranicznie w łózku i będzie cię kochała na dobre i na złe. przeczytałam dopiero dwa wpisy, wiec moge się mylić.]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>hmmmmm&#8230;.odnoszę wrażenie , ze twoje pragnienie zostało ubrane w definicję dominacji i uległości a tak naprawdę pragniesz związku , w którym będziesz przywódca ,mentorem dla swojej kobiety, będziesz MĘŻCZYZNĄ  a ona będzie KOBIETĄ, będzie się realizowała zawodowo i w obowiązkach domowych , ale nie będzie karierowiczką; która odda ci się bezgranicznie w łózku i będzie cię kochała na dobre i na złe. przeczytałam dopiero dwa wpisy, wiec moge się mylić.</p>
]]></content:encoded>
		
			</item>
	</channel>
</rss>
