Czy mamy to w DNA?

Czy sądzicie, że nasze klimatyczne potrzeby są zapisane w naszym DNA? Czyli że rodzimy się z nimi i po prostu z czasem dochodzą do głosu? Czy też to składowa preferencji odkrywanych w ciągu naszego życia połączona w mniejszej lub większej części z naszym charakterem?

Niektóre osoby bardzo wcześnie odkrywają w sobie mocno uległy pierwiastek (nawet już w okolicy 14-15 roku życia), inne uświadamiają sobie, że ich potrzeby są ukierunkowane na bdsm dopiero w wieku 30 czy 40 lat. Dla tej drugiej grupy osób gdyby tkwiło to w DNA to zapewne uaktywniłoby się wcześniej lub miało znacznie mocniejszy wpływ na ich życia. Choć z drugiej strony, jeżeli np.: mąż chciałby zdominować kobietę ale nie potrafi tego zrobić, nie ma tego „we krwi”, to jednak faktycznie trzeba się z tym urodzić? Można nauczyć się praktyk z zakresu bdsm czy seksu, można próbować kontroli i nadzoru ale bez poczucia tego w głębi sobie jako silnej wewnętrznej potrzeby, będzie to tylko coś wyuczonego, bez przedłużenia tego jako formy naszej natury.

Są osoby wychowane w patriarchalnych rodzinach, które mimo, iż od małego przesiąknęły zasadami, że to mężczyzna ma władzę i decyzyjność, że to dla nich coś oczywistego, to jednak tworzą standardowe oraz tradycyjne relacje i związki. I z drugiej strony ktoś wychowany właśnie w tradycyjnej rodzinie czuje jednak silne ciągoty czy to do ulegania i podporządkowania czy to do dominacji, kontrolowania i nadzorowania.

Ilekroć rozmawiam z kobietami o początkach budzenia się w nich samoświadomości własnej uległości, to nigdy nie ma jednego schematu przyczynowo-skutkowego. Niektóre z nich skierowały na tą drogę traumatyczne przeżycia jako nastolatek, inne znają tylko takie wychowanie bo takie było w domu, jeszcze inne ukierunkowały się na to pod wpływem porno w młodzieńczych latach, a jeszcze inna grupa odkryła to i zgłębiła po przypadkowym ostrym, brutalnym czy uległym seksie. Czy każda z tych osób miała taka naturę wpisaną w DNA i czekała ona tylko na wyzwolenie? To już zostawiam wam do oceny.

Możecie sami na swoich przykładach zastanowić się co was popchnęło w stronę bdsm, co sprawiło, że właśnie w tym klimacie odnaleźliście spełnienie, przyjemność i zaspokojenie. I czy od zawsze to czuliście, gdy tylko dojrzeliście do wystarczającej samoświadomości własnej seksualności czy potrzeb czy też, podobnie jak u mnie, było to efektem doświadczeń, prób i przyszło po czasie.

14 Komentarze

  1. Wnioski jakie można wyciągnąć z analizy Twojego wpisu oraz długofalowego poznawania samej siebie, nasuwa mi się tylko jedna odpowiedź.

    Oczywiście, nie istnieje jeden „gen uległości” ani „gen dominacji”. Tego typu zachowania są efektem złożonej interakcji czynników biologicznych, środowiskowych, emocjonalnych i kulturowych. Każdy człowiek nosi w sobie zestaw hormonów i neuroprzekaźników – takich jak, np. dopamina, oksytocyna i wiele innych– których poziomy są zmienne i częściowo determinowane genetycznie.

    Te biologiczne różnice wpływają na to, jak reagujemy na bodźce, jak odczuwamy przyjemność czy jak budujemy relacje. Mapę naszych preferencji tworzy suma doświadczeń, emocji i kontekstów kulturowych. Odkrywanie tych preferencji można porównać do osobistej kartografii przyjemności – procesu, w którym samoświadomość i dojrzałość odgrywają kluczową rolę.

    Czy więc można powiedzieć, że geny kształtują osoby uległe lub dominujące? W pewnym sensie – tak. Choć nie są to cechy determinowane wprost. Biologia może predysponować nas do określonych ról, które następnie rozwijają się pod wpływem środowiska. To skomplikowany, ale niezwykle pociągający proces.:)

  2. Kwestią przebudzenia pierwiastka uległości w wieku 14/15 lat jest raczej kwestią dorastania i budzenia się hormonów, a nie kwestią DNA. Młodzi ludzie odkrywają swoją psychikę, tak samo jak fizyczność. Kwestią sprzyjających warunków, otwartości rodziców na kwestie wychowania seksualnego dzieci i rzecz jasna zdrowego rozsądku albo jak kto woli instynktu samozachowawczego.

    Co do uległości/dominacji odkrytej w nieco późniejszym wieku uważam, że to jest niejako odpowiedź na nudę, chęć swoistego odbudowania życia w sferze emocjonalnej.

    W związku z powyższym uważam, że nie ma czegoś takiego jak gen uleglosci/dominacji, tak jak nie ma genu zła i dobra.

  3. Hm… Jeden znany psycholog napisał kiedyś, że w każdym działaniu człowieka chodzi o seks, tylko w seksie nie chodzi o seks. Uległa potrzebuje nieograniczonego oceanu wręcz poczucia bezpieczeństwa i zajęcia się nią przez Pana. Ona wtedy czuje jego uwagę, troskę, pożądanie, wręcz miłość. Ale Pan D musi się urodzić z tym czymś w swoim charakterze … Tego nie da się udawać , markować. Udawany D bardzo szybko zostanie zdetonowany przez uległa , kiedy zacznie jej… zazdrościć. Uważam, że obie cechy, uległość i dominacja biorą się z czynników środowiskowych i tak, musimy w nich wyrosnąć, aby przesiąknąć nimi dogłębnie. Ja z moimm psim charakterem pragnę zadowalać bez końca , ale bardzo źle znoszę brak pochwał, akceptacji że strony Pana. JeskiboOan chce mięs wierna suczkę, to musi dużo czasu jej oosiwecac, aby ja szkolić i z tym jednak trzeba się urodzić.

    • Och, ja jestem piesek straszny 😉 siedzieć u stóp właściciela, merdać ogonkiem i robić wszystko to co ON chce 🙂 zachwycać się nim, podziwiać GO, bezgranicznie wierzyć,że wszystko co robi jest dla mojego dobra, ufać MU bardziej niż sobie .. a od czasu do czasu wziąć sobie go całego tak jak to niesforny piesek potrafi 😉 ale znać swoje miejsce i nieustannie ćwiczyć się w sprawianiu mi jeszcze większej przyjemności. Widziec w jego oczach akceptację , a nawet dumę , że jego piesek jest taki zdyscyplinowany, ambitny i odważny w spełnianiu próśb o fantazji Pana. Same już te fantazje przyjemnie łaskoczą mi mózg…

  4. Ja również zawsze zastanawiałam się nad tym skąd to się bierze – nawet myślałam zapytać kogoś uczonego typu psychiatra – seksuolog 😉 Zawsze też wiedziałam, że z tym się urodziłam . Wiem też, że są osoby, które pcha do klimatu jakiś ból wewnętrzny spowodowany złymi przeżyciami itp. Ja natomiast pamiętam pierwsze takie myśli z czasów gdy nastolatka jeszcze nie byłam. W miarę upływu czasu , właśnie unikałam prób klimatu. Czułam, że mogłoby to mnie uzależnić i zdeterminować wybór partnera życiowego. Efekt był taki, że spróbowałam .w wieku ponad 30 lat 😉 uznałam , że już czas 😉 I był to pierwszy orgazm w moim życiu. Wotum wieku… Nie miałam rodziny patriarchalnej, nie chciałam biolem fizycznym zagłuszać psychicznego, nie czuję , żeby cokolwiek w życiu mnie pchało do klimatu, poza zwykłą potrzebą. Niestety, nie czuję też potrzeby dominacji psychicznej. Raczej się tylko zgadzam, ponieważ trafiam na partnerów, dla których jest to mega ważne. Tak więc, skłonność do uległości może się też wziąć z natury, a skąd dokładnie – wciąż się nad tym zastanawiam, czy neuroprzekaźniki inaczej tam elektryzują ? 😉
    Raz na jakiś czas myślę iść do specjalisty, żeby to jakoś „naprostował” 😉 No ale nie poszłam jeszcze…

  5. K. Miałam dokładnie tak samo. Byłam zbyt spięta. Po prostu trafiłam na pana mega silnego i okazało się, że to jest rozwiązanie 😉 Pewnie przestałam myśleć bo nie było na to przestrzeni 😉 Mężczyźni, u których wyczuwam jakąś słabość lub takie klimatyczne teatrzykowanie u mnie nie działają 😉

  6. Ale fajnie że jesteś nadal aktywny W moim przypadku uległość to część mojej natury i ewidentnie mam to w genach ale jest to też pragnienie mojej duszy

  7. Analiza tematu przywiązania i dominacji w kontekście BDSM jest niezwykle interesująca szczególnie z perspektywy neurobiologii i neurofizjologii mózgu.
    Ujawnia złożone interakcje między neuroprzekaźnikami, takimi jak dopamina, oksytocyna i wazopresyna, oraz ich wpływ na nasze emocjonalne potrzeby i wzorce przynależności.

    Dopamina, znana jako „neuroprzekaźnik nagrody”, odgrywa kluczową rolę w naszym poczuciu przyjemności i satysfakcji. Kiedy doświadczamy bliskości emocjonalnej lub fizycznej, nasz mózg uwalnia dopaminę, co potęguje pragnienie powtarzania tych doświadczeń. W kontekście BDSM, intensywne przeżycia związane z dominacją czy uległością mogą stymulować układ dopaminergiczny, co wyjaśnia, dlaczego niektórzy ludzie czują się przyciągani do tych ról.

    Oksytocyna, często określana jako „hormon miłości”, wspiera tworzenie więzi emocjonalnych i zaufania między partnerami. Jej wydzielanie, wywołane bliskością fizyczną, może wzmacniać poczucie bezpieczeństwa w relacjach BDSM, co jest kluczowe dla obu stron. Wazopresyna, choć mniej znana, również odgrywa istotną rolę w kształtowaniu więzi, szczególnie w kontekście zachowań opiekuńczych. Ich wskaźniki ( wysoki – niski poziom ma decydujący wpływ na rolę i dynamikę wvtelacji w BDSM).

    Interesujące jest, że nasze preferencje w relacjach mogą być także kształtowane przez geny. Badania sugerują, że geny związane z receptorami dopaminy, takie jak DRD4, mogą wpływać na temperament i skłonności do poszukiwania nowości, co w konsekwencji może zaważyć na naszych zainteresowaniach seksualnych szczególnie z autonomią i niezależnością oraz przewodzeniem w stadzie. Gen zaś DRD2 a szczególnie z receptorem dopaminowym D2 i jego wariant A1 mają szczególną skłonność do uzależnień ( popadania w skrajności w tym uległość ).Geny związane z oksytocyną i wazopresyną mogą z kolei determinować nasze zdolności do tworzenia silnych więzi emocjonalnych a ich niedobór np w wyniku traumy relacyjnej – mutacji( braku dotyku w dzieciństwie, zaniedbania emocjonalne lub chłód emocjonalny , nrak karmienia piersią, spanie w łóżeczku z dala od zapachu matki) jako skutek traumy transpokoleniowej przenoszonej z matki na dziecko . Za kontrolę zaś aktywny gen COMT ( występujący zawsze u dominujących)

    W związku z tym, zrozumienie, w jaki sposób te neuroprzekaźniki współdziałają w kształtowaniu naszych wzorców przynależności, rzuca światło na to, dlaczego niektórzy odkrywają swoje skłonności do dominacji lub uległości w różnym wieku. W miarę jak nasze doświadczenia życiowe kształtują nasze potrzeby emocjonalne, układ nagrody wzmacnia te preferencje, prowadząc do trwałych wzorców zachowań.

    Twoje pytanie o to, czy te potrzeby były zawsze w nas, czy też zostały uformowane przez życie, jest kluczowe. Nasza seksualność jest bardziej płynna i podlega ewolucji, niż moglibyśmy zakładać. Środowiskowa tym doświadczenia uaktywniają geny.Dlatego, niezależnie od tego, czy mamy wrodzone skłonności, czy też rozwijamy je w wyniku doświadczeń, ważne jest, aby zrozumieć siebie i swoje pragnienia w kontekście relacji. To prowadzi nas do głębszego zrozumienia nie tylko siebie, ale także innych, co jest niezbędne w kontekście intymnych relacji w tym dynamiki relacji typu BDSM.

  8. Myślę, ze potrzeba realizowania klimatycznych pragnień jest triangulacja wielu aspektów naszego życia. Jakiś czas temu poruszałam ten właśnie watek w rozmowie z moim Masterem. Nasza relacja oparta jest w dużym stopniu na dominacji psychicznej z uwagi na dzielący nas dystans fizyczny. Jednak oboje znajdujemy się fantastycznie w takiej formie relacji. . Pamietam nasze pierwsze spotkanie na neutralnym gruncie – w pewnym momencie poprosiłam Mastera by przestał patrzeć tak intensywnie na mnie- bo jego wzrok onieśmielal mnie. Na codzień pełnię eksponowane stanowisko i ciesze się ogromnym autorytetem nawet wśród mężczyzn. Jednak intensywny wzrok Mastera wręcz mnie wówczas zdominował. Już wtedy oboje poczuliśmy, ze świetnie się czujemy w swoim towarzystwie. W moim przypadku uległość jest przyjemnym sposobem odnajdywania balansu między dominacja w sferze zawodowej i uległością w życiu prywatnym. Relacja D/s rozwija mnie zarówno pod względem zawodowym jak i osobistym. Mater rozumie moje potrzeby i wyznacza cele, które pomagają mi pracować nad np. ograniczaniem autorytarnego modelu zarządzania, dbaniem o ciało i sylwetkę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.


*


Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.